Nele wybrała się do szkoły w Norwegii

Nele wybrała się do szkoły w Norwegii

Nele z Niemiec pojechała na wymianę do Norwegii.

Kiedy byłaś na wymianie i jak długo trwał Twój pobyt?

Byłam na wymianie w Norwegii od sierpnia 2023 do czerwca 2024 roku. Spędziłam w Oslo 10 miesięcy.

Jak podobała Ci się szkoła?

W porównaniu do szkoły w Niemczech, szkoła w Norwegii wydaje się łatwiejsza i mniej stresująca. Zadania były dość łatwe i prawie w ogóle nie mieliśmy prac domowych. Nie uczyłam się zbyt wiele,, a i tak dostawałam głównie piątki i szóstki. Nauczyciele byli mniej wymagający, a stosunki między uczniami a nauczycielami były bardziej swobodne i mniej formalne niż w Niemczech. Często rozmawialiśmy z nauczycielami o prywatnych sprawach, takich jak zainteresowania, czy zwierzęta domowe. Na początku wydawało mi się to dziwne, ale gdy się do tego przyzwyczaiłem, zaczęło mi się to bardzo podobać. Dzięki temu było mi łatwiej zadawać pytania i dzielić się swoimi przemyśleniami podczas zajęć.

Jak poradziłaś sobie z językiem (norweskim)?

Na początku miałam pewne trudności z mówieniem po norwesku. Jednak wszyscy byli niezwykle wspierający i cierpliwi. To pomogło mi wyjść ze strefy komfortu i próbować mówić po norwesku publicznie. W końcu nauczyłam się mówić płynnie.

Co robiłaś w czasie wolnym? Jakieś nowe zainteresowania?

Przed wyjazdem na wymianę grałam w piłkę ręczną i chciałam to robić również w trakcie roku na wymianie. W drużynie poznałam naprawdę fajnych ludzi. Ogólnie rzecz biorąc, to była świetna okazja, aby doświadczyć treningów piłki ręcznej w innym kraju i czerpać z tego inspirację.

Miałam dużo wolnego czasu, ponieważ nauka w szkole nie wymagała ode mnie dużego wysiłku. Zaczęłam pływać, uprawiać jogę, robić na drutach i chodzić spacery z psem mojej rodziny goszczącej. Wspaniałe było to, że nie musiałam się za bardzo przejmować szkołą i mogłam eksperymentować z nowymi doświadczeniami.

Jakieś rady dla przyszłych uczestników programu?

Nie martw się, że nie znajdziesz przyjaciół!! Większość ludzi, włącznie ze mną, martwi się tym przed wyjazdem na wymianę. Osobiście zmagałam się z tym przez długi czas, szczególnie na początku, ponieważ nic nie rozumiałam, a moja klasa nie była zbyt otwarta.

Dodatkowo, denerwowałam się, gdy słyszałam od innych uczestniczek wymiany, że nawiązały wiele nowych przyjaźni. Czułem presję. Mimo to, po przezwyciężeniu bariery językowej udało mi się zaprzyjaźnić z kilkoma osobami ze szkoły i mojej drużyny piłki ręcznej. Po prostu zajęło to trochę czasu. Nie nakładaj na siebie zbyt dużej presji w pierwszych tygodniach. Potrzeba czasu, aby poznać ludzi i nawiązać z nimi prawdziwą więź.

I polecam w trakcie wymiany zaangażować się w jakiś sport. Gdy masz coś wspólnego z innymi, nawiązywanie relacji jest łatwiejsze.

Dowiedz się więcej

Mauricio wybrał się do szkoły w Austrii

Mauricio wybrał się do szkoły w Austrii

Mauricio z Meksyku pojechał na wymianę do Austrii.

Decyzja o wyjeździe z STS

W tym roku otrzymałem fantastyczną możliwość spędzenia roku na wymianie w Austrii. To było niezapomniane doświadczenie trwające cały rok szkolny, od września do czerwca. Zdecydowałem się na ten program wymiany, ponieważ chciałem doświadczyć czegoś innego przed ukończeniem szkoły średniej, czegoś, co umożliwiłoby mi rozwój zarówno osobisty, jak i naukowy. Na moją decyzję o wyjeździe wpłynął też mój brat, który uczestniczył w jednej z wcześniejszych wymian.

Austrię wybrałem z kilku powodów. Zawsze fascynowała mnie tutejsza kultura, historia i oczywiście niesamowite alpejskie krajobrazy. Oprócz tego chciałem nauczyć się niemieckiego i wniknąć w europejską kulturę, która różni się od mojej.

Wybrałem STS ze względu na pozytywne opinie i dobrze zorganizowany proces. Trzy lata wcześniej w wymianie brał udział mój brat. Jestem bardzo zadowolony. Cały proces był sprawnie zorganizowany, a w przypadku jakichś pytań lub trudności, zawsze byli do dyspozycji.

Dzięki wsparciu STS znalezienie odpowiedniej szkoły nie sprawiło mi trudności. Zajęli się wszystkim, od mojej rejestracji w szkole po znalezienie rodziny goszczącej.

Nowe zainteresowania

W czasie wolnym przekonałam się, jak bardzo lubię ćwiczyć i dbać o swoją kondycję. Uczestniczyłem w takich aktywnościach jak bieganie, wspinaczka i wędrówki górskie. W Alpach nauczyłem się jeździć na nartach, co było dla mnie zupełnie nowym doświadczeniem. Wziąłem nawet lekcje z surfowania, a przy okazji wiele się nauczyłem o lokalnej kulturze i kuchni.

Nawiązywanie nowych przyjaźni

Nawiązywanie znajomości było jednocześnie proste i skomplikowane. Początkowo problemem była bariera językowa, ale z czasem i dzięki regularnej praktyce mój niemiecki się poprawił i łatwiej było mi się komunikować. Moje koleżanki i koledzy byli bardzo życzliwi i bardzo mi pomogli. Poznałam też ludzi z mojego kraju, którzy stali się dla mnie bardzo bliscy, do tego stopnia, że trudno było się pożegnać.

Austria i Meksyk – różnice kulturowe

Różnice między Austrią a Meksykiem są znaczące. Tempo życia, jedzenie, zwyczaje i oczywiście język bardzo się różnią. Jednak to właśnie te różnice uczyniły całe doświadczenie tak wartościowym.

Oczekiwania

Mój rok na wymianie nie był dokładnie tym, czego się spodziewałem – był o wiele lepszy. Napotkałem pewne trudności, jak adaptacja do języka i warunków atmosferycznych, ale dzięki cierpliwości i pracy własnej udało mi się je przezwyciężyć. Nauczyłem się być bardziej samodzielny i radzić sobie w nowych sytuacjach.

Pozytywne strony wyjazdu na wymianę uczniowską

Najwartościowsze aspekty wymiany to nawiązane przyjaźnie, nowe umiejętności oraz niepowtarzalne doświadczenia.

Zdecydowanie polecam wyjazd na wymianę szkolną. Edukacja za granicą otwiera umysł, stawia Cię przed wyzwaniami i pozwala Ci się rozwijać w sposób, który trudno z góry przewidzieć. Jeśli ktoś zapytałby mnie o radę, doradziłbym mu, by przygotował się na wyzwania, ale jednocześnie cieszył się każdą chwilą. Być może przed wyjazdem mogłem się lepiej przygotować z niemieckiego, ale jestem zadowolony z tego, jak wszystko się potoczyło.

Jestem pewien, że doświadczenie zdobyte podczas wymiany będzie miało pozytywny wpływ na moją przyszłość. Nabrałem pewności siebie, zdobyłem wiedzę na temat innej kultury i nauczyłem się trzeciego języka, co z pewnością przyniesie korzyści zarówno w moim życiu zawodowym, jak i osobistym.

Dowiedz się więcej

Alejandro chose to study in Austria

Alejandro chose to study in Austria

Alejandro from Monterrey, Mexico went on an exchange to Austria.

Why did you decide to go on an exchange?

I decided to come to Austria as an exchange student for one year because it seemed very fun and exciting. I have been in Austria for almost a year now, and I will finally go back to my family in less than two weeks.

New lessons learned

This year has been very interesting and fun. I have learned a lot of new things and met many new people. The school was very nice, and I also made many new friends very quickly. During the year, I faced many challenges—some easy and some very hard—but it was fun because each one taught me something new.

Favourite memories

Throughout the year, I also had a lot of fun skiing with my friends in winter, going to pool parties in summer, and attending many Austrian festivals. I will never forget the feeling of eating a schnitzel at the top of a mountain with my host family and becoming a better skier. Going out with friends was also very fun since there was almost always something exciting to do. The Austrian festivals were amazing; they taught me a lot about the culture and people.

Find out more

Noelle on exchange in France, joined a trip to Montpellier

Noelle on exchange in France, joined a trip to Montpellier

During my last few weeks as an exchange student in France, I had the opportunity to join students from around the world on an excursion to Montpellier on the French Riviera.

Day 1

We arrived in Montpellier in the morning, the warm southern sun beaming down on us as we stepped off the train. We were to stay at the quaint hostel Le Maje, located in the heart of the city in a stunning, white, miniature Hausmann-style building. After dropping off our luggage, we grabbed some fresh sandwiches from a nearby boulangerie. The smell of traditional French cuisine and the lively bustling of the streets welcomed us. We were given some free time to meander around in the local shops, maybe enjoy a sorbet, and get acquainted with the other exchange students participating in this séjour. We were 17 students, so it was an intimate group where everyone could get to know each other.

We assembled in Place de la Comédie, in the heart of Montpellier, where we separated into groups of four or five, each with a different creative name. Then we were off to the races. We embarked on a rally through the town, with elusive clues and an enigmatic map to guide us. Despite getting lost once or twice, the rally was a great opportunity for us to wander through the city and discover all its narrow streets, hidden squares, and charming cafés and restaurants. When the time limit for the rally was up, we made our way to a cozy, artisanal restaurant with classic French cuisine like tartiflette and crème brûlée on the menu.

Since there were students from all around the world, our conversations were fascinating and largely culture oriented. Over our delicious meal, I learned about the haka dance performed at every school game in New Zealand, Hungarian kakashere pörkölt (rooster testicle stew), Egyptian superstition that spilling coffee is a sign of future prosperity, and the Swiss tradition of beheading poultry with a saber on St Martin’s Day.

To end the night, we went to a quiz venue with large scoreboards and bright yellow buzzers. There we tested our knowledge of French and international music, ranging from the 1950s to today. The competition was fierce, so we made sure to take our pictures beforehand, while everyone was still smiling. It was all good fun.

Tired after the eventful day, we quickly fell asleep, excited about the adventures the next day would bring.

Day 2

After enjoying a very French breakfast, consisting of croissants, brioche buns with Nutella, and orange juice, we left our hostel and walked through balmy Montpellier to the famous Musée Fabre. There, we explored L'Hôtel Cabrières – Sabatier d’Espeyran, a jewel of the decorative arts of the 18th and 19th century that allows the viewer to seep in the atmosphere and retrace the lifestyle of the aristocrats living in said époque, as well as the works of renowned European artists such as Allori, Véronèse, Ribera, Bazille, Reynolds, and Pierre Soulages.

After the museum visit, we made our way to the airy Peyrou park, crossing the royal square and passing the imposing statue of Louis XIV to find some shade underneath the trees. We sat down to eat a baguette picnic and chat. A Mexican student told me about her quinceañera while a German detailed how Oktoberfest is celebrated in her town. An Italian divulged the secret recipe for perfect pizza. A Finnish student practiced her Swedish with me as she was worried about having forgotten everything ahead of the next school year. Then, the winners of yesterday’s rally were announced and the various prizes distributed.

In the early afternoon, we set off for the beach on rental bikes. The bike ride was long and flat, and we were all of varying biking ability, but we eventually reached Palavas-Les-Flots. Relieved, we took a dip in the Mediterranean and enjoyed the late afternoon sprawled out on the sand.

Dinner was served in a beautiful restaurant right on the beach. Again, we were presented with all the French culinary favorites, such as moules marinières and brioche perdue. As it was one student’s birthday, we all sang happy birthday in our native languages. It was a chaotic but joyful tune.

We spent hours talking and enjoying various dishes before migrating onto the beach once again to watch the breathtaking sunset. This had been one amazing stay in the memorable city of Montpellier.

Read the whole story about Noelle's exchange in France

Gosia uczyła się w liceum w Stanach Zjednoczonych

Gosia uczyła się w liceum w Stanach Zjednoczonych

Gosia z Polski pojechała na wymianę uczniowską do Stanów Zjednoczonych.

Uczestniczyłem w programie wymiany w American Fork, Utah. Mieszkałem tam przez 10 miesięcy i z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć, że były to najlepsze 10 miesięcy mojego życia.

Dlaczego zdecydowałeś się wyjechać na wymianę?

Podjąłem decyzję o wyjeździe, ponieważ chciałem bieglej mówić po angielsku, zaprzyjaźnić się z ludźmi z różnych kultur, poznać inny system edukacji i po prostu rozwinąć się jako osoba. Wybrałam Stany Zjednoczone, bo wychowałam się na amerykańskich filmach i serialach, w których licealiści żyli pełnią życia – i bycie jednym z nich było jednym z moich największych marzeń. Gdy tylko pojawiła się możliwość wyjazdu na rok na wymianę, od razu wiedziałem, że chcę spędzić ten czas w Stanach.

Stres

Pamiętam swój stres podczas podróży samolotem do Utah. Bałem się, że nie znajdę żadnych przyjaciół i nie nawiążę więzi z rodziną goszczącą. Okazało się, że zupełnie niepotrzebnie, ponieważ trafiłam na najlepszą rodzinę goszczącą, jaką mogłam sobie wymarzyć, a przyjaciół znalazłam już pierwszego dnia w szkole.

Mieszkanie z rodziną goszczącą

Codzienność z moją rodziną goszczącą była zupełnie inna niż codzienność w Polsce. Przed wyjazdem miałam tylko jednego starszego brata – teraz mam brata i trzy amerykańskie młodsze siostry, które kocham najbardziej na świecie. Nigdy nie było cicho, a z trzema siostrami zawsze było co robić, zarówno w domu, jak i poza domem. Rodzice, u których mieszkałam, to najwspanialsi ludzie, jakich kiedykolwiek poznałam. Od pierwszych chwil wiedziałam, że będą moim największym wsparciem. Mogłam z nimi rozmawiać absolutnie o wszystkim i zawsze czułam się wysłuchana i zrozumiana. Mam poczucie, że moja rodzina goszcząca stała się dla mnie prawdziwą rodziną. Każde wspomnienie pozostanie na zawsze w mojej pamięci. Kocham ich.

Rada dla przyszłych uczestników wymiany

Jedna z moich najważniejszych rad brzmi: „bądźcie otwarci i cierpliwi”. Nie wszystko pójdzie idealnie po Twojej myśli, ale to jest w porządku. Ludzie są różni, jedzenie jest inne, kultura też się różni od polskiej. Musisz dać sobie trochę czasu, żeby to zrozumieć i się dostosować. Z pewnością czeka Cię wiele wyzwań, ale jeśli będziecie życzliwi i otwarci na innych, wszystko ułoży się pomyślnie. Zapewniam, że udział w programie wymiany to wspaniałe doświadczenie, które przyniesie wiele możliwości w przyszłości, bo nauka za granicą to nie tylko przyswajanie języka, ale także zdobywanie umiejętności współpracy z ludźmi, radzenia sobie w trudnych sytuacjach i wiele innych rzeczy.

Nie zamieniłabym mojego pobytu na wymianie na nic innego. Nauczyłam się bardzo dużo i jeśli ktoś ma taką możliwość, zdecydowanie polecam. Jak już wspomniałam wcześniej, rok na wymianie to najwspanialsze 10 miesięcy mojego życia i chciałbym móc przeżyć to jeszcze raz.

Dowiedz się więcej

Eline spent a semester in Austria

Eline spent a semester in Austria

Eline from the Netherlands spent an exchange semester in Austria.

I spent my exchange semester in Austria. I went to Austria because I wanted to learn German. I started learning German in school and really liked the language but did not really like studying it from a book. I wanted to learn a language by using it and that’s exactly what happened during my exchange year.

Settling into school life

I really enjoyed school. My classmates were really welcoming and understanding and never hesitated to help me when I needed it. My teachers were also lovely. Sometimes school was hard because it was all in German, but it became easier when my German got better.

Living with a host family

I really liked my host parents; they were kind and helpful. They have a bit of an accent, which in normal in Austria. This was challenging at times but also made it more fun because some words are different in Austrian German.

Cultural differences

I did have some cultural shocks, but they were minor because I had been to Austria multiple times before and it’s kind of like the Netherlands. But something I had to get used to be the lack of cycling.

Best memories of the year

One of my best memories is when I went to the cinema with my friends. We were the only ones there and could just joke and talk about the movie without bothering anyone. It was a German movie, and it was also nice to be able to ask my friends whenever I didn’t understand.

I went to Vienna quite often. I went with STS, my host mom, and friends I made through STS. I also visited Christmas Markets and did ice skating on the Rathausplatz which was fun. My advice: Don’t forget to go to the Christmas markets!

Advice for future exchange students

If you are wondering whether you should do an exchange, do it! It was one of the best things I ever did. It’s a life-changing experience that will change your future. You learn so much! The best of all you learn another language in a super fun way.

Find out more

Jaqueline was on an exchange year in Austria

Jaqueline was on an exchange year in Austria

Jaqueline from Mexico went on an exchange to Austria.

I hope this story can inspire someone to make an exchange year and have an experience as amazing as I did. I have been in Austria as an exchange student for 11 months.

Why did you decide to go on a high school exchange?

I did it because I have always wanted to learn German, and live in another country, and my parents were always supportive with that. At first it may be scary, but it is 100% worth taking the risk to do it.

Life abroad

Living in another country may sound difficult, because it’s not your language, you don’t know anybody, and literally everything is different. But everybody will be nice. They all understand that you don’t speak the language, and it is perfectly fine. You will make friends quickly and get used to the place. And it is fine to make mistakes, I lost two trains and got in three wrong buses at the beginning, and I still survived, it’s just part of the process.

Favorite memories

If anything, I loved discovering new things by myself. It felt great to achieve little things like being in the city alone or understanding somebody in the language I was learning. And for this I am most grateful to my friends. They were always patient with me, and always inspired me to keep learning. Today, I can communicate perfectly and fluently in their language, which I couldn’t at the beginning at all. It was also great to do and distract myself with activities. I loved going for a run, even just a walk through the city, and there are infinite options of activities or ways to spend time in. For example, I loved just taking a book and reading in a park or getting lunch with friends.

Being away from your family

It will always be hard to be away from family, but with the right people you will always feel at home. This is way getting to the end is the hardest. There are a lot of encountered feelings, being excited to see your family again, but knowing you must leave everything behind. And leaving the people I have the privilege to call my family now, is the hardest thing ever, after all their love and support. But I am happy I lived it and enjoyed it while I could.

So, if this can help anyone with deciding whether to make an exchange year or not, I hope you do. Because it is a time full of new things that you will never in your life live again. You will meet people who will always have you in their hearts. It is a time where you can experience everything, the good, the bad, the fun and the scary, and it is all part of it. So yes, I would recommend for everyone with the opportunity to do an exchange year and make as many memories as possible.

Find out more

Laryssa pojechała na wymianę do USA

Laryssa pojechała na wymianę do USA

Laryssa z Austrii spędziła rok na wymianie uczniowskiej w Nebrasce, USA.

Latem 2022 roku rozpoczęłam swój program wymiany, który trwał 10 miesięcy, co oznacza, że spędziłam cały rok akademicki za granicą. Początkowo chciałam znaleźć się w jakimś ciepłym stanie blisko wybrzeża, np. w Kalifornii lub na Florydzie, ale niestety nie było żadnych rodzin goszczących, które odpowiadałyby moim zainteresowaniom i oczekiwaniom. Mogło to być związane z pandemią, która dotknęła wiele amerykańskich rodzin. Dlatego STS szukała odpowiedniej rodziny goszczącej w całym kraju. O miejscu mojego pobytu poinformowano mnie zaledwie dwa tygodnie przed wyjazdem. Więc nie bądź niecierpliwy i zaufaj procesowi, a organizacja z pewnością znajdzie dla Ciebie odpowiednią lokalizację.

Nie oceniaj z góry

Ostatecznie zamieszkałem w Lincoln w stanie Nebraska, miasteczku uniwersyteckim liczącym około 300 000 mieszkańców, położonym na amerykańskim Środkowym Zachodzie. Na początku nie byłem zachwycona faktem, że muszę mieszkać w stanie, w którym jest więcej krów i owiec niż ludzi (zwłaszcza, że jestem przyzwyczajona do mojego rodzinnego Wiednia), ale wiedziałem, że to tymczasowa przygoda i nie powinnam wydawać żadnych osądów jeszcze przed wyjazdem. To jedna z najważniejszych rzeczy, które nauczyłem/am się podczas pobytu za granicą: nie oceniaj sytuacji ani osoby, zanim nie nawiążesz interakcji lub nie zdobędziesz własnego doświadczenia.

Wychodzenie poza strefę komfortu

Kluczowym elementem udanej wymiany jest wyjście ze swojej strefy komfortu i otwartość na nowe doświadczenia, miejsca, jedzenie, pomysły i ludzi. Możesz żyć pełnią życia tylko wtedy, gdy oswoisz się z uczuciem dyskomfortu.

Poszukiwanie niezależności

Trzecia lekcja, której się nauczyłam, dotyczy tego, że najlepszym towarzystwem dla siebie jestem ja sama. Oczywiście, nieustannie otaczali mnie ludzie, tacy jak moi rodzice goszczący, rodzeństwo, przyjaciele i nauczyciele, ale nikt nie potrafił zrozumieć mojej sytuacji i moich uczuć tak dobrze jak ja sama. Nie ma nic złego w tym, by samemu spróbować mrożonego jogurtu, czy udać się na mecz piłkarski bez towarzystwa. W ciągu tych 10 miesięcy zaczęłam cieszyć się swoim własnym towarzystwem i nadal potrafię się czymś zająć, nawet gdy nikogo nie ma w pobliżu. Moim zdaniem jest to wielki krok w kierunku niezależności.

Amerykański sen

A jak wyglądało życie w Stanach Zjednoczonych? Oczywiście nie wygląda to tak spektakularnie, jak w telewizji, ale jest naprawdę bliskie tego obrazu. Budynki i dzielnice wyglądają dokładnie tak, jak w filmach; są ogromne centra handlowe na świeżym powietrzu z wszelkimi rodzajami sklepów i marek, których (niestety) nie mamy w Europie. Tereny szkolne są gigantyczne i obejmują basen, kilka siłowni, salę do podnoszenia ciężarów, bieżnię, boisko do futbolu, a także korty do koszykówki i tenisa, ogromny parking oraz wiele pięter z różnymi salami lekcyjnymi. Szkoły oferowały również szeroki wachlarz zajęć dodatkowych, takich jak zajęcia sportowe, klub teatralny, klub matematyczny, klub debatowy i wiele innych.

Życie szkolne

Gwarantuję, że znajdziesz coś, co odpowiada Twoim zainteresowaniom. A jeśli nie, nie wahaj się spróbować czegoś nowego. Moim najważniejszym celem było spróbowanie jak największej liczby nowych rzeczy, dlatego zapisałem się do klubów sportowych. Przez te 10 miesięcy byłam częścią drużyny softballu, żeńskiej drużyny koszykówki i drużyny lekkoatletycznej. Dołączyłam również do klubu matematycznego, klubu kodujących dziewczyn, klubu podcastowego, kościoła młodzieżowego oraz klubu feministek działających na rzecz zmian. Te formy spędzania wolnego czasu nie tylko przyczyniły się do zdobycia przez Laryssę Weigert nowych doświadczeń w maju 2024 roku, ale także pomogły w poznawaniu ludzi i zdobyciu nowych przyjaciół. Do dziś utrzymuję kontakt z moimi najbliższymi przyjaciółmi ze Stanów.

Budowanie więzi z rodziną goszczącą

STS świetnie sobie poradził z dopasowaniem, ponieważ mieliśmy te same zainteresowania i wspólne hobby, takie jak podróżowanie, ćwiczenia fizyczne, oglądanie programów telewizyjnych, robienie zakupów i czytanie książek. Mój tata goszczący miał sporą kolekcję gier planszowych, więc każdego dnia graliśmy w inną grę. Moja mama goszcząca uwielbiała sport, więc razem biegaliśmy i chodziliśmy na mecze piłki nożnej, koszykówki, hokeja na lodzie i baseballu. Moi bracia goszczący lubili grać na Nintendo Switch, więc często robiliśmy to wspólnie. Miałem wielkie szczęście, że chcieli mnie zapoznać z amerykańską kulturą, podróżować ze mną do różnych stanów, odwiedzać krajowe sklepy i próbować ze mną nowych potraw.

Rozwijaliśmy się razem jako rodzina i wiem, że to mój drugi dom. To właśnie ci ludzie sprawili, że mój rok na wymianie był niezapomniany, jako że dzieliliśmy ze sobą niezliczone chwile radości i śmiechu. Nadal utrzymuję częsty kontakt z moją rodziną goszczącą, która zamierza mnie odwiedzić tego lata, więc w końcu będę mogła pokazać im moje ulubione miejsca w Wiedniu i opowiedzieć im o austriackiej kulturze!

Odkrywanie Ameryki

Nie mam konkretnego wspomnienia, które mogłabym uznać za najlepsze, ponieważ jest wiele chwil, które zapamiętam na zawsze. Na przykład, moi gospodarze zabrali mnie w podróż samochodową do Teksasu, co było czymś zupełnie innym, ale naprawdę ekscytującym. Zaraz po Święcie Dziękczynienia postanowiliśmy pojechać na kilka dni do Chicago i zobaczyć najfajniejsze miejsca. W grudniu, gdy mieliśmy -23 °C w Lincoln, moja mama goszcząca poleciała ze mną do Los Angeles, odwiedziliśmy wszystkie główne atrakcje i świetnie się razem bawiliśmy. W trakcie przerwy wiosennej wybraliśmy się w podróż samochodem kempingowym przez najbardziej znane i najpiękniejsze parki narodowe.

Razem z przyjaciółmi stworzyliśmy wspaniałe wspomnienia, takie jak przejażdżki po mieście przy głośnej muzyce, wygrana w biegu sztafetowym czy wspólne nocki. Szczerze mówiąc, każdy dzień w Stanach Zjednoczonych miał w sobie coś, co czyniło go wyjątkowym i szczególnym.

Nie tylko same pozytywy

Niemniej jednak, mój pobyt miał nie tylko pozytywne strony: Po pierwszym semestrze musiałam zmienić szkołę, ponieważ w pierwszej nie czułam się bezpiecznie. Niestety, przemoc i narkomania to powszechne problemy w amerykańskich szkołach średnich. Skontaktowałam się z STS w związku z moimi problemami, a lokalny koordynator natychmiast zaczął szukać rozwiązania, które pomogłoby mi poprawić sytuację. Nie było też łatwo znaleźć prawdziwych przyjaciół, którzy chcieliby się ze mną spotykać w wolnym czasie. Ludzie z regionu Midwest uważani są za bardzo przyjaznych i gościnnych, co z pewnością jest prawdą, ale są też powierzchowni, a ja miałam wrażenie, że każdy już miał swoje ustalone grupy przyjaciół. Po wielu rozmowach z moimi rówieśnikami wreszcie natrafiłam na grupę dziewczyn, które mnie zaakceptowały i regularnie spędzały ze mną czas. Dlatego nie bój się mówić o swoich problemach i rozmawiaj z jak największą liczbą osób!

Dlaczego warto wybrać się na wymianę

Zdecydowanie polecam wyjazd na wymianę, ponieważ dzięki niemu nie tylko poprawiłam swoją znajomość języka angielskiego i poznałam amerykańską kulturę, ale także stałam się bardziej niezależna i zdobyłam doświadczenie, które z pewnością zaowocuje w przyszłości. Chociaż zdarzyło się wiele niefortunnych rzeczy, nie było dnia, w którym żałowałabym swojej decyzji o wyjeździe z rodzinnego miasta na naukę za granicą. Wciąż wracam do wszystkich wspaniałych chwil, które przeżyłam, wszystkich trwałych relacji, które zbudowałam, oraz doświadczeń, które zyskałam. Rok na wymianie to nie tylko jeden rok w życiu, lecz całe życie będące konsekwencją jednego roku.

Dowiedz się więcej

Dwie siostry pojechały na wymianę do USA

Dwie siostry pojechały na wymianę do USA

Siostry Malin i Sophia ze Szwecji spędziły wymianę w różnych miastach w stanie Massachusetts w USA, oddalonych od siebie o godzinę drogi.

Malin (17) i Sophia (18) zawsze były ze sobą bardzo zżyte. Przez całe życie były najlepszymi przyjaciółmi, dzieliły się doświadczeniami i wspierały się nawzajem. „Rozmawiałyśmy ze sobą o wszystkim” – mówi Malin. „W Szwecji chodziłyśmy do tej samej szkoły, pracowałyśmy w tym samym miejscu i doskonale znałyśmy się nawzajem”. Ich ostatnim wspólnym doświadczeniem jest udział w wymianie uczniowskiej w USA.

Jedna godzina drogi od siebie

Malin i Sophia zdecydowały się uczęszczać do szkół średnich w różnych miastach w stanie Massachusetts. „Nasi rodzice chcieli, żebyśmy były blisko siebie, ale też nie zbyt blisko, żebyśmy mogły mieć własne doświadczenia” – mówi Sophia.

Siostry twierdzą, że mieszkanie w odstępie godziny od siebie sprawdza się bardzo dobrze. „Dzięki temu, że Sophia mieszka godzinę ode mnie, łatwiej jest ze sobą rozmawiać, bo jesteśmy w tej samej strefie czasowej. Jeśli chcemy, możemy się też odwiedzać” – dodaje Malin. Dziewczyny są zajęte spędzaniem czasu ze swoimi przyjaciółmi i swoimi aktywnościami, ale nie mogą się doczekać, żeby raz w tygodniu porozmawiać przez telefon. Podczas tygodniowych rozmów siostry mogą dzielić się swoimi doświadczeniami i wspierać się nawzajem, gdy odczuwają tęsknotę za rodziną i przyjaciółmi w Szwecji.

Życie z rodziną goszczącą

Siostry lubią swoje życie z rodzinami goszczącymi – udało im się nawiązać z nimi wspaniałe relacje. Rodzice goszczący Malin, Kristy i Adam, opisują Malin jako dziewczynę wygadana, kochającą, wysportowaną, energiczną, pewną siebie, inteligentną i towarzyską. Uwielbiają jej poczucie humoru i dowcipne żarty. „Co podobało mi się w Malin najbardziej, to to, że gdy tylko do nas przyjechała, poczuła się u nas jak w domu. Nie było żadnej niezręczności. Mamy z nią świetne relacje, pasuje idealnie do naszej rodziny” – mówi Kristy. Adam mówi: „Malin w pełni wykorzystuje swój czas na wymianie i zbudowała szczególne relacje z każdym z nas. Znalazła przyjaciół i wykorzystuje wszystkie możliwości, które pojawiają się na jej drodze!”

Rodzice goszczący Sophię, Patti i Gerry, opisują Sophię jako osobę towarzyską, życzliwą, radosną i pełną zapału. „Zawsze jest bardzo podekscytowana możliwością spróbowania czegoś nowego” – mówi Patti. „Szybko stała się częścią naszej rodziny. Codziennie jemy razem kolację i opowiadamy sobie, jak minął nam dzień”.

Sophia i jej nowa siostra, Kiara, spędzają ze sobą mnóstwo czasu, robiąc wspólne zakupy, oglądając filmy i jedząc kolacje z przyjaciółmi. „Są jak prawdziwe rodzeństwo. Dogadują się świetnie” – mówi Patti.

Różnice kulturowe – USA a Szwecja

Bycie nowym uczniem w szkole i przystosowanie się do nowej kultury wiąże się z wieloma wyzwaniami, z którymi Malin i Sophia zdołały sobie poradzić. Sophia mówi: „Fajnie jest mieć siostrę, która ma w tym samym czasie podobne doświadczenia. Rozumiemy się nawzajem oraz to, co przeżywamy, ponieważ potrafimy odczuwać te same emocje. Możemy porozmawiać o tym, jak czasami jest ciężko, a jednocześnie jak świetnie się bawimy”. Malin i Sophia mogą również wymieniać się doświadczeniami związanymi z nową kulturą i systemem edukacji. „Opowiadamy sobie, jak wiele radości nam to przynosi, jak bardzo przypomina to sen, jak bardzo to lubimy i kochamy wszystkie różnice oraz rzeczy, których nie mamy w Szwecji” – wymienia Sophia. „Rozmawiamy też o tym, jak bardzo jesteśmy wdzięczne za to, że możemy mieszkać w Stanach Zjednoczonych i doświadczać rzeczy, które widzieliśmy tylko w filmach… Czasami chciałabym, żebyśmy mogły się częściej odwiedzać, ale obie żyjemy w dwóch różnych rzeczywistościach. Wydaje mi się, że obie próbujemy żyć jak Amerykanki i doświadczać różnych rzeczy z naszymi przyjaciółmi”.

Podczas swojego pobytu na wymianie Malin i Sophia zauważyły szereg różnic między życiem w USA i w Szwecji. Główne różnice to amerykański system szkolnictwa, kuchnia oraz otwarta i przyjazna kultura. Malin wspomina: „Pierwsze, co tu zauważyłam, to to, że takie jedzenie jak pizza, hamburgery i nuggetsy, nigdy nie zostałoby podane w szwedzkiej szkole!” Dodaje też: „Po wykonaniu każdego zadania dostajemy ocenę. W Szwecji ocenę otrzymujemy dopiero na koniec roku szkolnego”.

Odnośnie amerykańskiego jedzenia Malin zauważa, że: „Poza szkołą różnice też są spore. Jeśli chodzi o żywność, opakowania są znacznie większe niż w Szwecji. Wszystko jest większe!” Sophia zgadza się, „Tak, jedzenie tutaj jest o wiele mniej zdrowe w porównaniu ze Szwecją, a porcje są ogromne”. Kristy podkreśla, że Malin z przyjemnością odkrywała różne smaki Ameryki. Jej ulubionym dodatkiem do wszystkiego jest ketchup. Zawsze jest gotowa spróbować czegoś nowego”. Adam dodaje, „Malin absolutnie uwielbia Dunkin Donuts, których nie ma w Szwecji”.

Malin uważa, że Amerykanie są bardzo przyjaźnie nastawieni, towarzyscy i gościnny. „Zawsze mówią ,dziękuję’, i o wiele łatwiej jest zacząć rozmowę z każdym. W szkole, na korytarzu, ludzie zawsze mówią ,Cześć’, nawet jeśli rozmawiałam z nimi tylko raz.” Sophia się zgadza. „Ludzie są zdecydowanie bardziej otwarci i milsi”.

„Amerykańskie szkoły średnie są takie fajne!”

„Tradycje pielęgnowane w amerykańskich szkołach to naprawdę świetna sprawa! Przykładowo: Homecoming, bal maturalny, szkolne zawody sportowe, noc absolwentów, szkolne koła zainteresowań, żółte autobusy – a to tylko namiastka”. Sophia zgadza się: „W ciągu roku w szkole ma miejsce mnóstwo fajnych wydarzeń, takich jak Tydzień Duchów, pep rallies, dzień malowania samochodów, Homecoming czy bal absolwentów”. Sophia dodaje: „Podoba mi się, że tutejsza szkoła umożliwia dołączanie do klubów i uczęszczanie na zajęcia, które Cię interesują. Brałam udział w zajęciach z projektowania 3d i produkcji wideo, a w tym semestrze uczęszczam na robotykę. To zajęcia, których nie ma w Szwecji, a są naprawdę super!”

Doświadczenia z pobytu

Ponieważ dziewczyny mieszkają w różnych rodzinach goszczących, chodzą do różnych szkół i mają różne zainteresowania, doświadczenia Sophii i Malin z pobytu są wyjątkowe i ekscytujące. Sophia zaangażowała się w życie swojej społeczności, poznała nowych przyjaciół i spróbowała nowych, typowo amerykańskich zajęć. Podkreśla, że do jej ulubionych wspomnień należą mecze futbolowe, cheerleading, poznawanie nowych osób oraz zawieranie nowych przyjaźni.

Niektóre inne niezapomniane chwile to podróż do Nowego Jorku z rodziną goszczącą, wspólne kolacje, oglądanie hokeja z tatą goszczącym oraz dni filmowe spędzane z nową siostrą. „Podoba mi się wiele rzeczy związanych z codziennym życiem, których nigdy bym nie doświadczyła w Szwecji. Dołączenie do drużyny cheerleaderek było dla mnie czymś zupełnie nowym – a jednocześnie czymś tak bardzo amerykańskim i świetną zabawą. Zbieranie jabłek z przyjaciółmi i wyjście do kina samochodowego to dla mnie zupełnie nowe doświadczenia, które sprawiły, że poczułam się jak we śnie. Podróż do Bostonu z przyjaciółmi oraz zabawa podczas Halloweenowego trick-or-treat. Szczególnym przeżyciem były dla mnie obchody Święta Dziękczynienia – było tak fajnie, a ja jadłam tak dużo!” Patti dodaje, że Sophia wstąpiła do drużyny harcerskiej Girl Scouts, do której od wielu lat należy jej siostra goszcząca, Kiara. „Dzięki harcerstwu Sophia po raz pierwszy pojechała na kemping, uczestniczyła w zajęciach samoobrony i będzie sprzedawać ciasteczka na stoisku… Poszliśmy też z Kiarą i przyjaciółmi do sklepu, w którym można samemu pomalować ceramikę. Sophia naprawdę bardzo się to podobało”. Patti dodaje, że Sophia naprawdę świadomie wykorzystuje swój czas, wspominając zwłaszcza Tydzień Duchów (przebieranie się w zależności od tematu dnia), uczestnictwo w wydarzeniach sportowych, wydarzenia sportowe (biegi przełajowe i cheerleading), bale (Homecoming i bal absolwentów) oraz piątkowe mecze futbolowe.

Sophia podsumowuje swoje dotychczasowe doświadczenia w programie wymiany: „Lubię wszystkich, których tu spotkałam, oraz przyjaźnie, które nawiązałam. To coś, czego nie potrafię opisać słowami, ponieważ samo życie w USA w porównaniu ze Szwecją to całkowicie inne doświadczenie. Codziennie świetnie się bawię, bo mogę być po drugiej stronie świata, żyć innym życiem, poznawać wielu nowych ludzi, nowe kultury i czuć się jak obywatel nowego kraju, a nie tylko spędzać tu wakacje. Uwielbiam wszystko, co wydarzyło się podczas mojego roku na wymianie i jestem za to bardzo wdzięczna!”

Mieszkając w USA Malin nabrała pewności siebie, a jej sprawność fizyczna i osobowość rozkwitły. Wyjaśnia, jak bardzo ją to zmieniło. „Zawsze byłam osobą ekstrawertyczną i pewną siebie. Gdy przybyłam do Ameryki, czułam się niezwykle odważna wiedząc, że będę musiała stawić czoła wszystkiemu sama. Czuję, że stałam się jeszcze bardziej niezależna. W dni, kiedy nie czuję się zbyt pewnie, zastanawiam się dwa razy i dochodzę do wniosku, że nie ma sensu marnować czasu na takie myślenie. Czasami muszę sobie przypomnieć, że spełniam marzenia nastolatki i przypomnieć sobie wszystkie fajne rzeczy, które robiłam, oraz ludzi, których poznałam. Jedną z rzeczy, które najbardziej lubię w Ameryce, jest sport szkolny, ponieważ odgrywa on tutaj naprawdę dużą rolę. W szkole lubiłam grać w piłkę nożną i byłam bardzo zaangażowana. Treningi po szkole mieliśmy prawie codziennie, a mecze 2–3 razy w tygodniu. Gra w piłkę nożną pomogła mi znaleźć bliskich przyjaciół. Dołączanie do klubów to łatwy i przyjemny sposób na poznawanie nowych osób w szkole!” Sophia miała nawet okazję obejrzeć jeden z meczów piłkarskich Malin, gdy grała w pobliżu miasta, w którym mieszka. Adam, tata goszczący Malin, wspomina: „Po meczu podbiegły do siebie i mocno się przytuliły”. Były tak podekscytowane, że mogły się spotkać. Sophia zrobiła nawet plakat, który trzymała podczas meczu, by kibicować Malin”.

A co z przyszłością?

Malin oznajmia, że kiedy ukończy szkołę w Szwecji, chciałaby pojechać na sześć miesięcy do college’u lub uniwersytetu w Stanach Zjednoczonych. „Nie zdecydowałam jeszcze, dokąd się udać, ale biorę pod uwagę Florydę lub Teksas. Chciałbym malować, a jednym z moich marzeń jest zostać artystką i mieć własne studio. Kocham podróżować i chciałabym odkryć więcej zakątków USA”.

Sophia planuje zrobić sobie rok przerwy od nauki, aby pracować w Szwecji i skorzystać zimą z sezonu narciarskiego. „Moim marzeniem jest przeprowadzić się do Nowego Jorku lub innego dużego miasta w USA. Naprawdę nie wiem, co przyniesie przyszłość, ale jestem bardzo wdzięczna za ten rok, ponieważ dowiedziałam się o sobie tylu rzeczy i czuję się bardziej pewna siebie. Uświadomiłam sobie, że mogę zrobić wszystko, czego zapragnę, jeśli tylko sobie to postanowię.”

Życzymy Malin i Sophii świetlanej przyszłości i mamy nadzieję, że ich wyjątkowa siostrzana relacja pozostanie trwała przez całe życie

Dowiedz się więcej

Petra była na wymianie we USA

Petra z Holandii (41 lat) to była uczestniczka programu wymiany STS.

Oto jej historia:

Gdy miałem 17 lat, w roku szkolnym 2000/2001 byłam uczestniczką wymiany uczniowskiej w małym miasteczku North Fond du Lac w stanie Wisconsin, w USA. Po ukończeniu liceum w Holandii nie byłem pewna, na jaką uczelnię chcę iść. Ale na targach dowiedziałem się o STS. Złożyłam podanie i ostatecznie zostałam przyjęta na roczną wymianę do USA.

Zebrała się grupa 20 studentów, którzy 18 sierpnia 2000 roku wyruszyli z Amsterdamu do USA. Ostatni etap podróży, z Chicago do Milwaukee, odbyłam już sama. Kiedy dotarłam do miejsca docelowego, moja rodzina goszcząca przywitała mnie przy bramie holenderską flagą i tablicą z napisem „Witaj Petra”. To było cudowne.

Moja niesamowita rodzina goszcząca składała się z mamy, taty oraz dwójki rodzeństwa: brata w wieku 21 lat i siostry w moim wieku. Mieliśmy świetny początek i od razu nawiązaliśmy dobre relacje. Zabierali mnie na spotkania rodzinne, kolacje, do centrów handlowych, kin i na przyjęcia urodzinowe.

W szkole również miałem dobry kontakt z większością, jeśli nie ze wszystkimi uczniami. Chcieli mnie poznać, a ja byłam ciekawa ich. Dużo czasu spędzałem z moją siostrą goszczącą i jej przyjaciółmi, jesienią grałam w siatkówkę, a wiosną w piłkę nożną.

Moja lokalna koordynatorka Calla była zawsze dostępna, gdy tylko któryś ze studentów na wymianie jej potrzebował, i zawsze starała się znaleźć najlepsze rozwiązanie każdego problemu, jeśli taki się wówczas pojawiał. Spotykałam się z nią rzadko, ale zawsze świetnie spędzaliśmy razem czas. Calla zabierała nas, studentów z wymiany, na niesamowite wycieczki i nauczyła nas wiele o amerykańskiej kulturze.

Każda chwila mojego roku spędzonego w USA była niesamowita, dlatego 15 czerwca 2001 roku było mi ciężko wyjeżdżać. Zbudowałam sobie życie w Wisconsin i było mi bardzo smutno zostawić wszystkich, nie mając pewności, czy kiedykolwiek ich jeszcze zobaczę.

Ale moja siostra goszcząca przyjechała mnie odwiedzić tego samego lata, a ja odwiedziłem ich później latem 2002 roku. Nawet teraz, ponad 20 lat później, nadal utrzymujemy kontakt. Odwiedziłam ich wiele razy na zjazdach absolwentów (w 2006, 2011 i 2016 r.), byłam też na ślubie mojej siostry goszczącej w 2008 roku. W 2006 roku moja rodzina goszcząca odwiedziła mnie też w Holandii, a moja siostra goszcząca i jej mąż przyjechali ponownie w 2019 roku. Odwiedzili mnie też moi przyjaciele ze studiów, których oprowadziłam po Holandii, co również było niesamowite.

Po wymianie poczułam, że poznałam siebie lepiej jako osobę i że jestem gotowa stawić czoła światu. Podróżowanie stało się moją pasją, a w trakcie studiów miałam też okazję odbyć staż w Hiszpanii. Dzięki poprawie znajomości języka angielskiego nawiązałem też bliskie przyjaźnie w Anglii, na Węgrzech i w Hiszpanii.

Wymiana szkolna to coś, co wspominam do dziś. Podczas mojego pobytu w USA prowadziłam pamiętnik, który czasami nadal czytam i śmieję się z przygód, które wówczas przeżyłam. Trudno uwierzyć, że minęło tyle lat; mam wrażenie, jakby to było wczoraj. Całe to doświadczenie wiele mnie nauczyło, zyskałam drugą rodzinę i zawarłam przyjaźnie na całe życie, a także przeżyłam przygodę, której nigdy nie zapomnę. To doświadczenie, które od tamtej pory ma pozytywny wpływ na moje życie!

Jeśli masz taką możliwość, skorzystaj z niej!

Dowiedz się więcej

Selina pojechała na wymianę do USA

Selina pojechała na wymianę do USA

Cześć, nazywam się Selina i pochodzę z Niemiec. Spędziłam rok na wymianie w Anchorage, w stanie Alaska.

Spędzenie roku w prawdopodobnie najbardziej wyjątkowym stanie USA było niesamowitym przeżyciem. To wyjątkowe miejsce wyróżnia się zapierającym dech w piersiach pięknem przyrody i daje możliwość zanurzenia się w zupełnie innej kulturze. Wizja zamieszkania w „Ostatniej Granicy” napawała mnie radością. Zawsze chciałam zaznać życia w miejscu słynącym z dzikich krajobrazów i ducha przygody.

Dlaczego warto jechać na wymianę

Ja pojechałam na wymianę, aby poszerzyć horyzonty, sprawdzić się i lepiej zrozumieć inny styl życia. Już jako dziecko marzyłam o tym, by doświadczyć amerykańskiego stylu życia. Wierzę, że mieszkanie za granicą nie tylko wspomoże mój rozwój osobisty, ale także dostarczy mi wielu doświadczeń i wspomnień. Nigdy bym nie pomyślała, że spośród 50 stanów wyląduję właśnie na Alasce. Teraz mogę z dumą powiedzieć, że nie ma innego stanu, w którym chciałbym spędzić rok na wymianie.

Moja rodzina goszcząca

Mieszkanie z rodziną goszczącą było niesamowitym przeżyciem, przyjęli mnie z otwartymi ramionami i sprawili, że od pierwszego dnia poczułam się częścią ich rodziny. Miałam mamę goszczącą, tatę goszczącego i dwie siostry goszczące, starsza była na trzecim roku college’u i mieszkała w Arizonie, a młodsza była w moim wieku. Zaprzyjaźniłyśmy się i bardzo cenię sobie jej obecność w moim życiu. Moja rodzina goszcząca zapoznała mnie z typowymi dla Alaski rzeczami i wzbogaciła moje doświadczenia związane z wymianą w sposób, którego sobie nigdy nie wyobrażałem. Popularnymi aktywnościami są piesze wędrówki, wędkarstwo, łowiectwo, biwakowanie, narciarstwo, snowboarding i jazda na skuterach śnieżnych. Moja rodzina goszcząca mieszkała w pobliżu „Flattop”, słynnej góry, więc często chodziliśmy tam na piesze wędrówki, a także jeździliśmy na nartach w „Alyeska”. Mój tata goszczący jest pilotem i zabrał mnie na przelot samolotem – to jedno z moich ulubionych doświadczeń. Jeździliśmy ze znajomymi na skuterach śnieżnych po zamarzniętym jeziorze, to było naprawdę świetne, mega zabawne doświadczenie! Ale prawdopodobnie najbardziej alaskańską rzeczą, jaką zrobiłem, była jazda psim zaprzęgiem z moją rodziną goszczącą. Mieszkańcy Alaski mają przywilej życia pośród różnorodnych dzikich zwierząt, w tym niedźwiedzi, łosi, orłów, wielorybów i fok. Codziennie zdarza się zobaczyć łosie przechadzające się przez ogród lub przechodzące przez ulicę. Najbardziej magiczną rzeczą w Alasce są oczywiście zorze polarne, zwane również „Aurora Borealis”.

Szkoła na Alasce

Nauka w szkole na Alasce była zarówno wyzwaniem, jak i nagrodą. Uwielbiałam doświadczać ducha amerykańskiej szkoły średniej i odkrywać szeroki wachlarz zajęć, których nie miałabym okazji spróbować w swoim kraju ojczystym. Uczęszczałam na zajęcia z języka angielskiego, matematyki, biologii, jubilerstwa, jogi i seminarium, ale jest o wiele więcej zajęć, na przykład gotowanie, garncarstwo czy fotografia. Najbardziej podobały mi się zajęcia sportowe, najpierw grałam w tenisa, potem w hokeja na lodzie, który był moją ulubioną dyscypliną, a na końcu w softball. Niesamowite były też typowo amerykańskie bale „Prom” i „Homecoming”.

Nawiązywanie przyjaźni

Naprawdę polecam dołączenie do drużyny sportowej, to świetny sposób na nawiązywanie znajomości. Na początku trudno mi było znaleźć przyjaciół, ponieważ moja szkoła była duża i nikt nie wiedział, że jestem uczestnikiem programu wymiany, ale uprawianie sportu bardzo mi pomogło. W naszej szkole mieliśmy klub partnerski, który pomagał uczniom z niepełnosprawnościami. Jedliśmy z nimi lunch, jeździliśmy na nartach i graliśmy w kręgle. Zebraliśmy też dużo pieniędzy podczas skoków na lodzie.

Klimat Alaski

Innym wyzwaniem, z jakim musiałam się zmierzyć podczas wymiany, było przystosowanie się do ekstremalnych warunków pogodowych na Alasce, zwłaszcza zimą. Szybko się jednak przyzwyczaiłam, odpowiedni sprzęt zimowy to podstawa. Nauczyłam się doceniać piękno zimowego krajobrazu.

Wybór STS

Wybrałam STS, ponieważ mój kuzyn już korzystał z usług STS i był zadowolony. Jestem bardzo zadowolona i wdzięczna za pomoc, jaką mi zapewnili podczas mojej wymiany. Pomogli mi w trudnej sytuacji i sprawili, że moja wymiana była niezapomnianym przeżyciem.

Porady dla przyszłych uczestników programu

Każdy powinien wyjechać na wymianę, aby lepiej zrozumieć inne kultury, nawiązać trwałe znajomości i nabyć bezcennych umiejętności życiowych. To doświadczenie poszerzy Twoje perspektywy i ukształtuje Twoją przyszłość w sposób, którego sobie nie wyobrażałeś. Moja najważniejsza rada dla przyszłych uczestników wymiany brzmi: Nie chodzi o cel podróży, ale o ludzi. Ciesz się każdą chwilą, bądź otwarty na nowe doświadczenia i całkowicie zanurz się w kulturze kraju goszczącego. Nie bój się wyjść poza swoją strefę komfortu i w pełni wykorzystaj tę jedyną w swoim rodzaju okazję. Gdybym miała cofnąć czas, nie zmieniłabym w swoim pobycie niczego i cieszę się, że podjęłam ryzyko i spędziłam rok po drugiej stronie świata. Bez wątpienia pobyt na Alasce stał się jednym z najbardziej wzbogacających doświadczeń w moim życiu. Dał mi szansę na poznanie amerykańskiej kultury, nawiązanie przyjaźni na całe życie i odkrycie nowych idei, które znacząco ukształtowały moje postrzeganie świata.

Dowiedz się więcej

Michelle wybrał studia w USA

Michelle wybrał studia w USA

Mam na imię Michelle i pochodzę z Holandii. Spędzam rok na wymianie w Ameryce, w miejscowości American Fork w stanie Utah.

Życie z rodziną goszczącą

Bardzo lubię moją rodzinę goszczącą i zdecydowanie sprawia ona, że moje doświadczenia w Ameryce są lepsze. Mamy wiele wspólnych zainteresowań, takich jak piłka nożna, sport i pieczenie. Chodzę na wiele meczów piłki nożnej z moimi siostrami goszczącymi i pomagam mojemu tacie goszczącemu w trenowaniu jego drużyn piłkarskich.

Z moją rodziną goszczącą zrobiłam kilka niesamowitych rzeczy. Byliśmy w górach, na meczu piłki nożnej w college'u, w świątyniach w Utah, na koncertach bożonarodzeniowych i pokazie świateł bożonarodzeniowych.

To zdecydowanie nie to samo, do czego jestem przyzwyczajona z Holandii, ponieważ mam dwoje rodzeństwa, a w Ameryce mam pięcioro rodzeństwa goszczącego. W Holandii jestem najmłodsza, a w Ameryce najstarsza. Jest to różnica, która zajęła mi trochę czasu, aby się do niej przyzwyczaić, ale teraz naprawdę mi się podoba, a oni są dla mnie jak druga rodzina.

Szkoła w kraju goszczącym

Szkoła, do której chodzę, jest większa niż ta, do której byłam przyzwyczajona, więc przez pierwsze kilka tygodni czasami trudno było znaleźć swoje lekcje. W szkole poznałem kilku dobrych przyjaciół, a także innych studentów z wymiany, co pomaga, ponieważ można z nimi porozmawiać, jeśli coś się dzieje i prawdopodobnie zrozumieją to lepiej niż Amerykanie. Każdego miesiąca podczas lunchu mamy spotkanie ze studentami z wymiany i studentami amerykańskimi, a potem słuchamy historii innych studentów z wymiany i to jest naprawdę zabawne.

Byłam na moim pierwszym meczu futbolu amerykańskiego w mojej szkole i to było niesamowite i wspaniałe doświadczenie. Nauczyciele są bardzo zainteresowani moją historią i tym, co myślę o Ameryce i Utah. Zadają wiele pytań na ten temat, do czego nie jestem przyzwyczajona ze strony nauczycieli w Holandii, ale podoba mi się to.

Święto Dziękczynienia

W Holandii nie obchodzi się Święta Dziękczynienia, więc to był mój pierwszy raz. Poszliśmy do rodziny mojej mamy goszczącej i byłam zaskoczona, jak wiele osób tam było. Było około 30 osób, więc było naprawdę tłoczno. Po raz pierwszy jadłam indyka i smakował mi. Po jedzeniu graliśmy w koszykówkę, to jest coś, co robią podczas Święta Dziękczynienia, aby uprawiać sport, na przykład koszykówkę lub piłkę nożną. Było dużo ciasta, a także ciasto dyniowe i nawet nie wiedziałam, jak smakuje dynia, ale było naprawdę dobre. To był bardzo fajny dzień i bardzo fajnie było przeżyć Święto Dziękczynienia.

Specjalne rzeczy, które zrobiłam w Ameryce

Z moim przyjacielem, również studentem z wymiany, poszłam do Lagoon, który jest parkiem rozrywki. To był jeden z najlepszych dni na mojej wymianie. Nie przepadałam za kolejkami górskimi, ale dzięki temu, że tam pojechałam i weszłam na prawie wszystko, zaczęłam to lubić i było to niesamowite doświadczenie.

Dołączyłam też do drużyny piłkarskiej. Jest to drużyna rekreacyjna, ale nadal jest całkiem dobra i naprawdę podobało mi się granie z nimi latem i nie mogę się doczekać kolejnego sezonu z nimi w kwietniu. Dobrze jest dołączyć do jakiejś drużyny sportowej lub czegoś podobnego, aby nawiązać tam przyjaźnie i mieć coś fajnego do robienia po szkole.

Dowiedz się więcej