Ada uczęszczała do szkoły średniej w USA

Ada uczęszczała do szkoły średniej w USA

Ada z Finlandii spędza swoją wymianę w Arizonie, USA.

Cześć! Pozdrowienia ze słonecznej Arizony

Marzyłam o wymianie od lat i 3 miesiące temu moje marzenie w końcu się spełniło po długim oczekiwaniu. Przeprowadziłam się do Arizony! Było naprawdę gorąco (ponad 100°F/38°C), ale teraz robi się chłodniej i absolutnie uwielbiam tutejszą pogodę!

Wszyscy mówią, że rok wymiany to rollercoaster i nie mogło to być bardziej prawdziwe… W ciągu ostatnich trzech miesięcy doświadczyłam rzeczy, o których nigdy bym nie pomyślała. Spotkałam tak wielu niesamowitych ludzi z całego świata i poznałam tak wiele kultur. Mimo że spełniam swoje marzenie, miewam gorsze dni i jest to całkowicie normalne. Ale coś, o czym naprawdę chciałabym porozmawiać, to coś, z czym naprawdę zmagałam się przez pierwsze 2 miesiące; tęsknota za domem.

Nigdy wcześniej nie tęskniłam za domem. Dużo podróżowałam bez rodziców i zawsze szybko przystosowywałam się do zmian. Przed przyjazdem tutaj byłam bardzo podekscytowana tym, że w końcu rozpoczynam rok wymiany, a tęsknota za domem była najmniejszym z moich zmartwień. Nigdy nie myślałam, że będę tęsknić za domem. Zaczęłam tęsknić za domem już drugiego dnia. Możesz w to uwierzyć? To powinna być "faza miesiąca miodowego"; w końcu zaczęłaś rok wymiany i wszystko jest idealne. Naprawdę nie wiem, dlaczego od drugiego dnia tak bardzo tęskniłam za domem. Nie miałam "żadnego powodu", by tęsknić za domem. W zasadzie przez pierwsze dwa miesiące mojej wymiany tęskniłam za domem prawie każdego dnia. To uczucie było dziwne. Chciałam wrócić do domu, ale nie chciałam się poddać i opuścić Ameryki.

Postanowiłam się NIE poddawać i teraz dzielę się kilkoma moimi najlepszymi wskazówkami, jak radzić sobie z tęsknotą za domem:

  1. Dołącz do czatów grupowych studentów z wymiany. Możesz znaleźć innych studentów z wymiany w mediach społecznościowych. Napisz do nich i stwórz/dołącz do grupy, w której możesz dzielić się swoimi przemyśleniami, zmartwieniami i radością z innymi studentami z wymiany. Zaufaj mi, nie tylko Ty zmagasz się z tęsknotą za domem (lub innymi problemami).
  2. Stwórz album ze zdjęciami/filmami z domu. Kiedy tęskniłem za domem, starałem się unikać codziennego kontaktu z rodziną i przyjaciółmi w domu. Zamiast z nimi rozmawiać, stworzyłam album pełen filmów i zdjęć z domu.
  3. Niech rodzina i przyjaciele piszą do Ciebie listy. Moi przyjaciele i rodzina napisali do mnie listy, które nadal czytam, gdy mam zły dzień. Nawet po przeczytaniu ich kilka razy, nadal sprawiają, że czuję się lepiej!
  4. Pewnie często to słyszysz, ale to prawda: Bądź zajęty!!! A kiedy to mówię, chcę wyjaśnić, że to całkowicie normalne, że chcesz być sama, gdy tęsknisz za domem lub masz zły dzień. Ale nie siedź za dużo w swoim pokoju. Poproś rodziców goszczących, by poszli z Tobą do sklepu spożywczego, na spacer, spróbuj nowego sportu, poproś kogoś o spędzenie czasu, ugotuj coś lub po prostu usiądź w salonie.

Tęsknota za domem to uczucie, które w pewnym momencie odczuwa prawie każdy student z wymiany. Powiedziałabym, że to coś, co jest częścią twojego doświadczenia. Pamiętaj: nie jesteś sama. Za każdym razem, gdy czujesz tęsknotę za domem, dowiadujesz się więcej o sobie i stajesz się silniejszą osobą!

Dowiedz się więcej

Clémence studiowała za granicą w szkole średniej w USA

Clémence studiowała za granicą w szkole średniej w USA

Clémence ze Szwajcarii spędziła swoją wymianę w Nebrasce w USA.

Odkąd byłam mała, moim marzeniem był wyjazd do USA. Kiedy miałam dziesięć lat, mój brat był na wymianie w liceum i oglądanie jego filmów sprawiło, że też chciałam tam pojechać!

Tak więc w zeszłym roku opuściłam moje rodzinne miasto i pojechałam do Nebraski, aby rozpocząć moją 10-miesięczną przygodę – moje największe marzenie i z pewnością najlepszy rok w moim życiu.

Jak to było mieszkać z rodziną goszczącą?

Na początku było mi dość trudno mieszkać z rodziną goszczącą. Na początku byli po prostu nieznajomymi. Byłam bardzo nieśmiała i nie próbowałam z nimi rozmawiać. Ale po pierwszych trudnych chwilach naprawdę zaczęłam się przed nimi otwierać i krok po kroku stali się prawdziwą rodziną i bardzo się do siebie się zbliżyliśmy. Jeśli mogłabym zrobić jedną rzecz lepiej, to na początku powinnam była bardziej się otworzyć na moją rodzinę goszczącą.

Jak było w szkole?

Chodzenie do szkoły było świetną zabawą i w ogóle się nie stresowałam. Było wiele rzeczy do zrobienia, takich jak sport i kluby. Miałam okazję spróbować wszystkiego, czego chciałam! Wszyscy byli dla mnie bardzo gościnni, interesowali się moim krajem i zadawali mi wiele pytań. Uprawiałam siatkówkę, cheerleading, koszykówkę i lekkoatletykę! Było naprawdę fajnie i stałam się naprawdę dobra w koszykówce, mimo że nigdy wcześniej nie grałam. Udzielałam się również w zespole muzycznym i artystycznym.

Czy łatwo/trudno było zdobyć przyjaciół?

Było mi dość łatwo zdobyć przyjaciół, ponieważ byłam zaangażowana w wiele zajęć. Chodziłam też do grupy młodzieżowej i bardzo zżyłam się z tamtejszymi ludźmi.

Co było dla ciebie dużym wyzwaniem? Jak sobie z nim poradziłaś?

Dla mnie było to jedzenie. Bardzo różni się od tego w moim rodzinnym kraju i miałam wrażenie, że po nim przytyję. Ale zaczęłam dużo gotować po swojemu dla mojej rodziny, aby podjadać to, co lubię. A także, aby podzielić się z nimi częścią mojego kraju- w tym wypadku kulinarnego!

Na początku byłem smutna, że zostałam umieszczona w bardzo małym mieście. Ale tak naprawdę to było najlepsze! Uwielbiałam moje życie tam.

Co było najlepsze w Twojej wymianie?

Najlepszą rzeczą w mojej wymianie był sezon koszykówki. Poznałam wielu nowych przyjaciół!

Jakieś miłe wspomnienie?

Jednym z najlepszych wspomnień podczas mojego roku wymiany był bal. Poszłam na niego z innym studentem z wymiany i było bardzo zabawnie przygotowywać się i iść razem. Uwielbiałam też oglądać zachody i wschody słońca oraz gwiazdy, ponieważ są tam niesamowite.

Czego się nauczyłaś?

Jedną z najlepszych rzeczy, jakich nauczyłam się podczas mojej wymiany, jest to, że czas płynie tak szybko. Trzeba cieszyć się każdą chwilą i czerpać z każdej sytuacji to, co najlepsze. Również mój angielski bardzo się poprawił i jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa.

Czy możesz polecić wyjazd?

Poleciłabym go po stokroć, gdybym mogła, to było najlepsze doświadczenie w moim życiu i niczego nie żałuję. Każdy powinien przeżyć rok za granicą! Uczysz się żyć samemu, doceniasz własne towarzystwo i bardzo się rozwijasz. Odkrywasz także nową wersję siebie.

Czy możesz polecić wyjazd z STS?

Na początku miałam trudności ze znalezieniem odpowiedniej organizacji. Wybrałam STS, ponieważ naprawdę czułam, że im na mnie zależy. Kiedy rozpoczęłam aplikację, odpowiadali naprawdę szybko i to mi się podobało. Ponadto, podczas mojego roku wymiany wysyłali dużo wiadomości. Organizowali również wyzwania, dzięki którym czułam się jak w prawdziwej społeczności. Organizowali również wiele zajęć w ciągu roku i wszyscy są tam naprawdę mili.

Jak wymiana wpłynie na Twoją przyszłość?

Minął już prawie rok odkąd wróciłam do domu. Teraz kończę szkołę średnią w Szwajcarii, czekając na możliwość pójścia na studia w kraju goszczącym. Rok spędzony na wymianie uświadomił mi, gdzie czuję się sobą. Teraz wiem, że chcę spędzić życie w USA. Mój angielski również bardzo się poprawił, więc teraz łatwiej jest znaleźć pracę. Udzielam lekcji angielskiego dzieciom, aby zdobyć pieniądze na odwiedzenie moich przyjaciół w kraju goszczącym.

Dowiedz się więcej

Valentina wyjechała na wymianę do Danii

Valentina wyjechała na wymianę do Danii

Valentina ze Szwajcarii spędziła swoją wymianę w Danii.

Jak to się wszystko zaczęło

W kwietniu 2018 roku moja mama i ja wybrałyśmy się na wycieczkę do Kopenhagi podczas przerwy wielkanocnej. Zakochałam się w tym kraju i ostatniego dnia w końcu zebrałam się na odwagę, by zadać jej ważne pytanie:

"Mamo… a gdybym wyjechała na semestr na wymianę?".

Nie zareagowała w ogóle, przez coś, co wydawało mi się wiecznością, ale tak naprawdę trwało tylko minutę, a potem spojrzała na mnie i odpowiedziała własnym pytaniem:

"Gdzie?".

"Tutaj?"

Jak to poszło

I tak właśnie było. Osiem miesięcy później leciałam do Danii, do mojej rodziny goszczącej. Zamiast w Kopenhadze, znalazłem się w małej wiosce z zaledwie 500 mieszkańcami. O dziwo, ostatecznie spodobało mi się to bardziej. Dało mi to więcej szans na nawiązanie więzi z moją rodziną goszczącą. Zaczęłam nawet tańczyć z goszczącą mnie mamą w każdy poniedziałek i od czasu do czasu odbierałam goszczące mnie rodzeństwo ze szkoły i przedszkola. To było zdecydowanie wyjątkowe doświadczenie, zwłaszcza że jestem jedynaczką w domu. Posiadanie młodszego rodzeństwa było dla mnie zupełnie nowym światem, ale bardzo mi się to podobało. Więź, jaką nawiązałam z rodziną goszczącą, była wyjątkowa i odwiedzam ją co roku.

Wymiana zmieniła moje życie i była początkiem czegoś nowego

Pięć lat później wymiana zmieniła moje życie. To był początek czegoś nowego. Zawsze powtarzam, że nie zmieniłam się tak bardzo w trakcie, ale bardziej w czasie po wymianie. Zmieniłam szkołę i zaczęłam wkładać coraz więcej wysiłku w spełnianie mojego dziecięcego marzenia – podróżowania po świecie.

Opłaciło się. Zimą 2022 roku wyruszyłam w sześciomiesięczną podróż po Azji Południowo-Wschodniej, a teraz siedzę w kawiarni w środku Rio de Janeiro, dwa miesiące przed kolejną przygodą.

Ten semestr wymiany nie był tylko punktem zwrotnym w moim życiu; przygotował grunt pod zupełnie nowy rozdział wypełniony eksploracją i odkrywaniem siebie.

Dziękuję, STS!

Dowiedz się więcej

Leona uczyła się w szkole średniej w Argentynie

Leona uczyła się w szkole średniej w Argentynie

Leona z Holandii pojechała na wymianę uczniowską do Argentyny.

Zawsze chciałam podróżować. Kiedy byłam mała, marzyłam o przeprowadzce do Stanów Zjednoczonych, ale ostatecznie zakochałam się w Argentynie. Zdecydowałam się na wyjazd, ponieważ od zawsze interesowałam się różnymi kulturami i chciałam poznać nowych ludzi. Ale patrząc wstecz, czuję, że szukałam miejsca, do którego naprawdę bym pasowała, bo, szczerze mówiąc, nigdy nie czułam się we własnym kraju jak w domu. Z radością przyznaję, że znalazłam swoje miejsce, swój klimat, swoją osobowość – wszystko dzięki Argentynie!

Jak Ci się mieszkało u rodziny goszczącej?

To niesamowite, jak szybko poczułam się jak w domu – praktycznie już pierwszego dnia po przekroczeniu progu domu mojej nowej rodziny! Moja rodzina goszcząca była naprawdę super, a każdy z jej członków wnosił swoją unikalną osobowość. Moja gospodyni była prawdziwą diwą, dodawała blasku i energii każdej chwili. Mój brat goszczący, a obecnie mój najlepszy przyjaciel na całe życie, był niezwykle opiekuńczy. Zawsze dbał o to, żebym czuła się dobrze i świetnie się bawiła podczas pobytu na wymianie. Naprawdę nie dałabym rady bez niego. A moja siostra goszcząca, zabawna i pewna siebie osobowość, sprawiała, że każdy codziennie się śmialiśmy. Pomimo wszelkich trudności, z jakimi się zmagali, byli najżyczliwszymi i najbardziej otwartymi ludźmi, jakich kiedykolwiek spotkałam. Nigdy nie zapomnę wszystkiego, co dla mnie zrobili.

Jak było w szkole?

Szkoła była naprawdę super. Chodziłam do szkoły publicznej i wow, to było zdecydowanie coś innego! Do dziś pamiętam szok, jaki przeżyłem, gdy tam dotarłam – wydawało się, że czas stanął w miejscu. Wszyscy nadal bawili się na zewnątrz, świetnie się bawili, byli dziećmi. No cóż, nie była to żadna luksusowa szkoła. Ale absolutnie nie chciałabym, żeby była.

Nikt nie mówił po angielsku, więc moja nauczycielka angielskiego zabrała mnie do różnych klas, gdzie każdy miał przeprowadzić ze mną „wywiad”. Tłumaczyła wszystko, co mówili i o co pytali. Były to najzabawniejsze i najciekawsze dni w moim życiu. Poczułam się jak gwiazda! Ludzie podchodzili do mnie i pytali, czy mogą zrobić sobie ze mną zdjęcie lub się przytulić.

Co ciekawe, nie musiałam się dużo uczyć – nie pamiętam, żebym napisała choćby jeden test. 😊 Moje koleżanki i koledzy z klasy byli fantastyczni. Pomagali mi uczyć się hiszpańskiego, chociaż nasze „aktywne uczenie się” polegało głównie na grach i śmiechu.

Czy łatwo/ciężko było znaleźć przyjaciół?

W Argentynie nawiązywanie znajomości było łatwe, ale nawiązanie głębszych relacji zajęło trochę czasu. Od samego początku wszyscy byli naprawdę mili i starali się ze mną rozmawiać, codziennie wracałam do domu z tuzinem nowych przyjaciół.

Podczas pierwszej połowy pobytu miałam problem ze znalezieniem „swoich” ludzi. Ale kiedy już to zrobiłam, poczułam się, jakbym wygrała na loterii. Moja grupa przyjaciół w Argentynie to niezwykli ludzie. Każda osoba ma miejsce w moim sercu, a więź, jaka mnie z nimi łączy, jest naprawdę wyjątkowa. Ich poczucie humoru stało się dla mnie codziennym źródłem radości i rozweselało mnie w najcudowniejszy sposób. Poza śmiechem, łączyła nas więź, która dawała mi poczucie, że mogę się otworzyć, płakać i mówić o swoich słabościach, wiedząc, że mogę liczyć na ich wsparcie.

Byli dla mnie po prostu wyjątkowi, a teraz są częścią mnie i mojego czasu spędzonego w Argentynie. To mój ulubiony rozdział!

Co było dla Ciebie największym wyzwaniem? Jak sobie z tym poradziłaś?

Z pewnością największym wyzwaniem była dla mnie nauka języka hiszpańskiego. Wsiadłam do samolotu do Argentyny nie znając ani jednego słowa po hiszpańsku. A teraz mówię płynnie!

Na początku porównywałem swoje postępy z postępami innych uczestników wymiany, którzy zdawali się uczyć języka znacznie szybciej. Rada? Nigdy nie porównuj się z innymi! Gdy już przestałam się nad sobą użalać, zapisałam się na kilka lekcji hiszpańskiego, oferowanych przez organizację. To był dla mnie prawdziwy punkt zwrotny, szybko nauczyłem się języka.

Pewnego dnia zdasz sobie sprawę, że „wow, potrafię mówić po hiszpańsku” i tego dnia otworzą się przed Tobą niezliczone możliwości. Zaufaj mi, pokonanie bariery językowej wymaga pewnego wysiłku, ale nie jest to powód do obaw.

Co było najlepszym doświadczeniem podczas Twojego pobytu na wymianie?

To prawdopodobnie najtrudniejsze pytanie, na które do tej pory nie udało mi się odpowiedzieć. Czy mogę po prostu powiedzieć, że wszystko? Moja wymiana była absolutnie doskonała – chociaż nie oznacza to, że nie napotkałem na trudności.

Ale przede wszystkim ludzie. Naprawdę niesamowite jest, ile miłości mają do zaoferowania Argentyńczycy. Każdego dnia byłam witana uściskami i całusami, a czas spędzaliśmy na wspólnej zabawie. Życie się zmienia, gdy widzi się, jak życzliwie ludzie odnoszą się do siebie oraz jak potrafią wyrażać swoją miłość. Ludzie w Holandii z pewnością mogliby się od nich wiele nauczyć!

Po drugie, nie mogę pominąć tańca. Nie chcesz wiedzieć, ile łez szczęścia spłynęło mi po policzkach podczas oglądania lub tańczenia tych tradycyjnych tańców. To chwile, w których czuję tylko czystą magię.

Dowiedz się więcej

Giulia spent a year abroad in the USA

Giulia spent a year abroad in the USA

Giulia from Italy spent her exchange in the Lansing area, Michigan, USA.

Why did you go on exchange?

I’ve always been fascinated by other cultures, and I wanted to chase the “American Dream”. I would always watch movies with American teenagers and wanted to experience the school spirit myself!

How was it to live with a host family?

I loved it because it allowed me to really see what American everyday life looks like. I had a host sister, but I was always treated as their own child, and they would introduce me to their friends as their “bonus daughter”. Out of all the bonds I created with people, the one with my host family is for sure the strongest. This Christmas I went back to the USA to visit them.

How was school?

In the beginning, it was overwhelming because of the language barrier. But after a few weeks, I felt like a typical American teenager. School was way easier than what I was used to in Italy. I had mandatory classes like English and Math, but I also had the opportunity to study some electives. I tried to choose subjects that I had never tried before in Italy like Pottery, Photoshop, and Robotics. I joined the volleyball team, had lunch in the cafeteria with my friends, and basically made everything I had always wanted to try.

What did you do in your spare time? Any new hobbies?

In my spare time, I loved to hang out with my family and cook Italian food. I also joined the volleyball team. Also, even if I was never a computer/engineer kind of person, I had the most unexpected and extraordinary new experience when I joined the robotics team. The people on the team made me feel appreciated and supported and I learned a ton of new things.

What was the best thing about your exchange?

The best thing is actually not a thing at all, it’s all those people who made the year memorable!

What’s your best memory?

My favorite memory is when me and my robotic team, won the Chairman’s award. It’s a very famous award in the F.I.R.S.T. competition and my team worked so hard to earn it.

What was a big challenge for you? How did you conquer it?

The biggest challenge for me was to be more self-reliant. I’ve always had a beautiful relationship with my parents, and I would always go to them for any trouble. When I was away, I had to learn to depend on myself and make decisions on my own.

What are your main learnings?

I can’t stress enough how much my exchange year helped me grow as a person. Learning a language and seeing new places is beautiful, but no other trip gives you the chance to work so much on yourself.

Can you recommend going?

If you can go, you 100% should go!

Your top advice?

My advice to future exchange students is to try everything that you wish to. Don’t worry about other people and what they might think of you, your time is limited and you should live it to the fullest! It seems like you have a lot of time, but time flies by so fast!

Why did you choose STS?

STS was the first organization I decided to contact and the impression they made was so good I decided to not even consider anyone else. My parents especially were extremely happy with the service STS provided. They were always available in case of any trouble and would support us in every step of the way, from when my flight got canceled to the very last day in the US.

What are you doing now?

I’m now studying Economics in Venice and at the same time working extra for STS. It’s an honor to be able to help and guide new students, it feels like a way to give back all that I received in my year abroad.

How will your exchange affect your future?

I’m now able to work and study in English, as I got the opportunity to learn it well. Also, the self-confidence that I gained is something that I will truly carry on for a very long time.

Find out more

Noelle uczęszczała do szkoły średniej we Francji

Noelle uczęszczała do szkoły średniej we Francji

Szwedzko-kanadyjska Noelle przebywa na wymianie we Francji i jest jedną z naszych gościnnych blogerek.

#1 W Szwecji, przed startem

Moja przygoda rozpoczęła się tego lata o 2 nad ranem w chłodny poranek w Szwecji. Gdy pociąg regionalny powoli zbliżał się do Arlandy, nie mogłam powstrzymać „motyli”. Gdzie wyląduję i jaki będzie styl życia i zainteresowania mojej rodziny? Życie na farmie na wsi we Francji jest oczywiście zupełnie inne niż mieszkanie w centrum Paryża. Jak wyglądałaby szkoła? We Francji zazwyczaj chodzi się do szkoły sześć dni w tygodniu. Przedmioty takie jak filozofia i wychowanie moralne są obowiązkowe i oczywiście wszystkie w języku francuskim. To spory krok naprzód od zamawiania Croque Monsieur w kawiarni. Czy będę w stanie nadążyć?

Wszystkie e-maile przygotowawcze STS i mini-przemówienia mojej mamy o tym, jak bardzo wymiana kulturowa zmieni moje życie, nagle mnie dopadły. Lato było jak dywan pod moimi stopami, który nagle został zmieciony. Nie jechałam do Francji za rok, miesiąc czy nawet tydzień. Wyjeżdżałem teraz.

Moje życie zostało spakowane do walizki ważącej nieco ponad 23 kg. Pożegnałam się już ze wszystkimi i teraz stałam przy bramce, popijając ostatnią szwedzką kawę. Podszedłam do dwóch innych szwedzkich studentów z wymiany STS, których można było rozpoznać po jaskrawożółtych plecakach, które otrzymaliśmy od STS kilka miesięcy wcześniej. Rozmawialiśmy nerwowo. Jak to będzie? Czy nasze umiejętności językowe będą wystarczająco dobre, aby komunikować się z rodzinami goszczącymi? Czy wszyscy Francuzi palą paczkę papierosów dziennie, noszą czerwone berety i zapuszczają wąsy?

#2 Welcome camp w Paryżu

Gdy wylądowaliśmy na francuskiej ziemi, próbowałam określić to obce miejsce słowem "dom". Nie brzmiało to jeszcze prawdziwie, ale może za kilka miesięcy tak się stanie. Zmagałam się z faktem, że nie była to ani wycieczka, ani przedłużone wakacje – byłam tutaj, aby zbudować nowe życie… po francusku.

Kiedy dotarliśmy na miejsce, zostaliśmy powitani na obozie powitalnym- Welcome Campie, który zapewnił nam miękkie lądowanie. Obecni byli studenci z całego świata – od Japonii po Brazylię, od Meksyku po Polskę, od Bułgarii po Singapur i od USA po Australię. Moją współlokatorką była przyjazna Meksykanka, która pomogła mi przetłumaczyć piosenki Bad Bunny'ego, jednocześnie pozwalając mi spróbować jej egzotycznych słodyczy, od krążków słodkich orzeszków ziemnych po długie, czerwone tuby wypełnione galaretką ananasową pokrytą tamaryndowcem i chili w proszku.

Przez trzy dni zwiedzaliśmy Paryż i zanurzaliśmy palce we francuskim życiu. Przetrwaliśmy na bagietkach i ciastkach, wpatrywaliśmy się w wieżę Eiffla, zobaczyliśmy Monę Lisę (a raczej La Joconde, jak to robią miejscowi) w przepięknej szklanej piramidzie, jaką jest Luwr, odkryliśmy fajne dziwactwa w muzeum Grevin i zgubiliśmy się w metrze. Wędrowaliśmy po wspaniałej dzielnicy Montmartre, trzymając nasze torebki z dala od kieszonkowców, gdy wspinaliśmy się po białej kopule Bazyliki Sacré-Cœur na jej szczycie, podziwiając tętniące życiem targi z ulicznymi sprzedawcami pamiątek i sztuki, kawiarnie ze skośnymi dachami i różne inne kolorowe zabytki.

Wędrowałam z grupą pięciu innych studentów z wymiany. Spacerowaliśmy cały dzień, a ostatnia wędrówka pod górę do Montmatre w fali upałów wykończyła nas, więc szukaliśmy przytulnego miejsca, aby usiąść. W końcu trafiliśmy na uroczą kawiarnię z niebiesko-białą markizą w paski i zachęcającą częścią wypoczynkową na świeżym powietrzu, która rozciągała się na wąskie brukowane uliczki. Po zajęciu miejsca minęło sporo czasu. Jedna z dziewczyn wstała, aby wziąć kilka menu przy wejściu, jak to jest w zwyczaju tam, skąd pochodzi. Gdy wracała do stolika, drogę zagrodził jej głęboko urażony kelner, który spojrzał na nią oceniająco, a następnie wepchnął jej w ramiona tacę i ściereczkę do naczyń, jakby chciał powiedzieć "chcesz mojej pracy, prawda?". Nie wziął tacy z powrotem, więc niezręcznie odłożyła ją na pobliski stół i obficie przeprosiła. Serwer nie śmiał się, ale powiedział nam kilka minut później (kiedy nie przestawała się rumienić i przepraszać), że to był blague (żart). To było nasze wprowadzenie do słynnej francuskiej ironii. Mówi się, że zrozumienie humoru jest jedną z ostatnich rzeczy, które przychodzą wraz z opanowaniem nowego języka i muszę przyznać, że chociaż nadal nie zrozumiałem żartu, moi nowi przyjaciele i ja mogliśmy się z tego śmiać.

Tego wieczoru wybraliśmy się na rejs po Sekwanie, delektując się pysznym trzydaniowym posiłkiem i podziwiając piękno Paryża z wody. Mijaliśmy całujących się kochanków, przyjaciół urządzających pikniki przy lampce wina, dziecięce przyjęcia urodzinowe, lekcje salsy i tańca hip hop, wspaniałą architekturę, słynne mosty i inne miejsca wspomniane w wielu przeczytanych przeze mnie książkach lub obejrzanych filmach. Romantyczne widoki z Sekwany zakończyły się doskonałym widokiem na wieżę Eiffla, oświetloną na tle nocnego nieba, skąpaną w kolorach ukraińskiej (i szwedzkiej) flagi. Ze szczytu łodzi machaliśmy do przechodniów, podczas gdy letni wiatr przepływał przez nasze włosy. Niegrzeczny kelner został zapomniany. Rozpoczął się nowy rozdział.

#3 Nauka całowania, czyli "la bise" – niezbędna część nauki podczas przystosowywania się do życia we Francji.

Noelle uczęszczała do szkoły średniej we Francji

Zdarzyło się to na początku mojej wymiany…. Nieznajomi w kąpielówkach i bikini nachylają się, by mnie pocałować. Czuję się bardzo nieswojo. To jeden z moich pierwszych weekendów z moją francuską rodziną goszczącą i uczestniczymy w imprezie na basenie. La bise, klasyczne francuskie powitanie, jest nauką samą w sobie. W swojej podstawowej formie osoba delikatnie uderza w policzki drugiej osoby, wydając przy tym dźwięk pocałunku (w zasadzie jak pocałunek powietrzny). Dokładna procedura zależy jednak od osoby i regionu, w którym wykonywany jest la bise. Niektórzy nie wydają dźwięku całowania. Niektórzy faktycznie całują policzki drugiej osoby. Niektórzy robią to raz, inni dwa, a jeszcze inni trzy razy. W większości części Francji najpierw całuje się prawy policzek, ale na południowym wschodzie jest to lewy policzek. Wiedza ta jest niezbędna, aby uniknąć nieporozumień, gdy jedna osoba skręca w prawo, a druga w lewo, tworząc prawie prawdziwy pocałunek usta-usta. Pomimo tego, że zostałam poinstruowana o tym wszystkim, byłam całkowicie zagubiona, gdy ci półnadzy nieznajomi podchodzili do mnie z tymi, moim zdaniem zbyt intymnym powitaniem. Na szczęście właśnie dotarliśmy na basen, a ja wciąż byłam w pełni ubrana. Rumienię się na samą myśl o tym, że musiałabym to zrobić w bikini.

#4 Mój placement we Francji

Będąc na wymianie studenckiej w ramach programu Classic, nigdy nie wiadomo dokładnie, gdzie w kraju goszczącym się wyląduje. Zostałam umieszczona w Poissy, spokojnym miasteczku na obrzeżach Paryża, w wygodnym białym domu z czerwoną bramą i ogrodem z kurami. Mieszkałam z troskliwą rodziną z trójką nastoletnich dzieci, z których dwoje mieszkało we własnych mieszkaniach w ciągu tygodnia, ale wracało do domu na weekendy. Był to podwójny placement, co oznacza, że inna studentka z wymiany, Alicia z niemieckiej części Szwajcarii, również mieszkała z moją host rodziną. Byłyśmy współlokatorkami, zapewniając sobie przyjaźń i wsparcie, gdy obie dostosowywałyśmy się do rytmu francuskiego życia.

Poissy okazało się idealną lokalizacją – tylko 30 minut pociągiem do serca Paryża, ale wciąż wystarczająco daleko, aby spać w otoczeniu cichych ulic i luksusu konia w pobliżu, kiedy tylko mamy ochotę na przejażdżkę po lesie. W weekendy lubiałam jeździć do Paryża z przyjaciółmi tak często, jak to możliwe. Jedna szczególnie pamiętna wizyta miała miejsce podczas Paryskiego Tygodnia Mody na początku października. Podczas gdy ja i moja przyjaciółka nie miałyśmy biletów na żadne pokazy mody, wszędzie było pełno ludzi w skandalicznych strojach, a nawet zauważyłyśmy kilka celebrytek przechadzających się po mieście.

#5 Kilka momentów szoku kulturowego na wymianie we Francji

Pomimo świetnego stażu i wielu ostrzeżeń, zakres szoku kulturowego, którego doświadczyłam, wymiana studencka początkowo mnie zaskoczyła. Musiałam przyzwyczaić się do pozornie nieracjonalnych pór posiłków (np. kolacja o 22:00), dni szkolnych od 8:00 do 18:00, małych, manualnych samochodów i zupełnie nowego sposobu ubierania się, by wymienić tylko kilka. Jednak, jak ciągle przypominała mi moja rodzina goszcząca, IKEA jest niedaleko, jeśli kiedykolwiek zatęskniłabym za domem.

W Szwecji zwracamy się do nauczycieli po imieniu, ponieważ są oni postrzegani jako równi uczniom. Tutaj, we Francji, nazywam moich nauczycieli Monsieur lub Madame, a następnie ich nazwiskiem. Chociaż nie jest to nic nowego dla mieszkańców Ameryki Północnej, zaskoczyło mnie to, że nauczyciele używają formy grzecznościowej vous również w stosunku do uczniów, podkreślając dystans między nauczycielem a uczniem. Większość francuskich nauczycieli jest dość surowa, ale przyjaźni i wspierający uczniowie w moim liceum nadrabiali to. Pewnego razu na zajęciach z filozofii musiałam przeczytać na głos bardzo skomplikowany tekst i potykałam się o fragment z wątpliwą wymową. Kiedy w końcu dotarłam do końca, nauczyciel poprosił mnie o wyjaśnienie fragmentu klasie. Kiedy skończyłam mówić, klasa zaczęła bić brawo. Wsparcie kolegów z klasy naprawdę podnosiło mnie na duchu.

Chociaż czasami jest to trudne, zachęcam każdego nastolatka, który ma możliwość wzięcia udziału w wymianie studenckiej. Dla mnie było to bardzo wzmacniające uczucie, gdy dowiedziałam się, że mogę zacząć od nowa w nowym kraju, w nowej szkole i w nowym języku, i nadal być w stanie zbudować sobie dobre życie od podstaw w dość krótkim czasie. A jeśli ja mogę to zrobić, to ty też!

#6 Nauka francuskiego i próbowanie nowych rzeczy

Mój francuski rozwijał się w szybkim tempie. Przyswajałam niektóre z moich ulubionych zwrotów od moich rówieśników i uczyłam się, jak lepiej wyrażać się w tym obcym języku. Jednak, jak żartowała moja rodzina goszcząca, opanowałam nienaganny francuski akcent i wymowę dopiero wtedy, gdy nauczyłam się czerpać przyjemność z jedzenia spleśniałego sera, którego niesmak musiałam przezwyciężyć.

W tym nowym życiu odważyłam się próbować rzeczy, których nigdy wcześniej nie próbowałam. Moja rodzina goszcząca była bardzo zaangażowana w skautów i MEJ (katolicką organizację dla dzieci), więc teraz ja też się zaangażowałam. Zaczęłam grać w siatkówkę i poznałam tam dobrych przyjaciół. Moja mama goszcząca i Alicia grały dużo w tenisa, więc ja też staram się grać w tenisa (pomimo słabej koordynacji ręka-oko). Ogólnie rzecz biorąc, staram się porzucić stare koncepcje "lubię to" lub "nie lubię tego" i stawialam sobie wyzwanie, aby powiedzieć "tak" na każdą okazję i spróbować wszystkiego, aby zobaczyć, jak to się potoczy. Jak dotąd wszystko szło dobrze.

Dowiedz się więcej

Liel wyjechała na wymianę w USA

Liel ze Szwajcarii była na wymianie w USA.

Gdzie pojechałaś na wymianę i dlaczego?

Pojechałam do USA, a dokładniej na Long Island, około 30 minut pociągiem od Manhattanu w Nowym Jorku.

Dlaczego pojechałaś na wymianę?

Pojechałam na wymianę, aby poprawić swój angielski, ale także poznać kulturę i odkryć Nowy Jork.

Jak to było mieszkać z rodziną goszczącą?

To zdecydowanie coś zupełnie innego niż życie z rodziną w domu. Trzeba się dobrze komunikować, aby zrozumieć wartośćdrugiej osoby. Ale kiedy już się poznasz, to tak jakbyś miała fajną ciocię lub wujka.

Jak było w szkole?

Szkoła była naprawdę łatwa w porównaniu do szkoły w Szwajcarii. Amerykańskie szkoły zdecydowanie mają szeroki wybór przedmiotów i bardzo mi się to podobało. Mogłam na przykład uczęszczać na zajęcia z medycyny sądowej, dodatkowe zajęcia z w-fu i robotyki.

Co robiłaś w wolnym czasie? Jakieś nowe hobby?

Spędzałam dużo czasu z przyjaciółmi. Chodziliśmy na mecze siatkówki i koszykówki w naszej szkole i jeździliśmy razem do miasta. Powiedziałabym też, że robotyka stała się moim nowym hobby. Nie moim ulubionym, ale wciąż fajnym. Ćwiczyłam robotykę raz w tygodniu w szkole i pomogłam mojej drużynie dotrzeć do finałów stanu Nowy Jork.

Czy łatwo/trudno było zdobyć przyjaciół?

Dla mnie było to łatwe. Byłam bardzo otwarta na nowe rzeczy i to mi pomogło, a ludzie w moich klasach również byli otwarci, co oczywiście bardzo było pomocne.

Co było dla Ciebie dużym wyzwaniem? Jak sobie z nim poradziłaś?

Dużym wyzwaniem była dla mnie zmiana rodziny goszczącej. Konstelacja w mojej pierwszej rodzinie po prostu nie działała i przez jakiś czas tęskniłam za domem. Ale tęsknota za domem od razu minęła, gdy przyzwyczaiłam się do drugiej rodziny goszczącej.

Co było najlepsze w Twojej wymianie?

Myślę, że dla mnie byli to moi przyjaciele ze szkoły. Graliśmy razem w siatkówkę podczas przerw i dużo rozmawialiśmy o różnicach kulturowych w naszych krajach. Zaplanowaliśmy nawet, że ja odwiedzę ich, a oni mnie. To zdecydowanie przyjaźnie, którzy przetrwają przez długi czas.

Jakie jest Twoje najlepsze wspomnienie?

Jednym z nich jest spotkanie rodzinne z moją rodziną goszczącą. Było to wiosną, a moi rodzice goszczący zaprosili wielu członków rodziny i wszyscy razem zjedliśmy obiad. Moja mama jest świetną kucharką! Cieszę się, że mogłam poznać więcej osób.

Innym ulubionym wspomnieniem jest studniówka. Razem z przyjaciółkami uczesałyśmy się i zrobiłyśmy makijaż. A potem mama jednej z moich przyjaciółek wynajęła dla nas limuzynę. Byłam zbyt oszołomiona, by mówić, ponieważ pierwszy raz jechałam taką limuzyną.

Czego się nauczyłaś?

Twojej mamy i twojego taty nie ma w pobliżu i musisz odnaleźć się w nowym środowisku. Czasami nie jest to łatwe, ale trzeba to zrobić. W momencie, gdy wsiadasz do samolotu, nie ma już drogi powrotnej i musisz jak najlepiej wykorzystać czas spędzony za granicą. Naprawdę uczysz się, jak stać się bardziej niezależnym.

Czy możesz polecić wyjazd?

Cóż, jeśli mam być szczera, nie jestem pewna, czy pojechałabym ponownie. Ponieważ było mi naprawdę ciężko tęsknić za wszystkim: domem, rodziną i chłopakiem. Ale słyszałam, jak inni studenci z wymiany mówili, że był to najlepszy czas w ich życiu. Ja również miałam wzloty, ale z drugiej strony również upadki. Mogę więc polecić wymianę innym osobom tylko wtedy, gdy je poznam. W przeciwnym razie nie mogę oceniać sytuacji.

Dlaczego warto wyjechać na wymianę?

Moja wymiana dała mi wiele nowych perspektyw na życie. Uczysz się nowego języka, stajesz się niezależny i otwarty. Znajdujesz też nowych przyjaciół, próbujesz nowego jedzenia, odkrywasz nowe miasto i wiele więcej.

Twoja najlepsza rada? Coś, co zrobiłbyś inaczej?

Moja najlepsza rada to po prostu powiedzieć "tak" na wszystko. Spróbuj nowego jedzenia lub wybierz się z przyjaciółmi na rollercoaster. Staraj się rozmawiać z jak największą liczbą osób i nie siedź tylko w swoim pokoju.

Dlaczego wybrałaś STS?

Moja przyjaciółka również wyjechała na wymianę z STS i poleciła mi tę organizację. Bardzo spodobała mi się też strona internetowa i różne programy, które można wybrać.

Czy byłaś zadowolona z STS?

Ogólnie tak, nawet jeśli moja pierwsza rodzina goszcząca nie była dla mnie dobrym wyborem.

Co teraz robisz?

Chodzę do szkoły w Szwajcarii i jestem w drodze do uzyskania matury. Wróciłam do środowiska, które miałam przed wymianą. To szalone, jak odległawydaje mi się moja wymiana, kiedy o niej myślę.

Jak wymiana wpłynie na Twoją przyszłość?

Nauczyłam się wielu rzeczy i mam przyjaciół w Nowym Jorku do odwiedzenia!

Dowiedz się więcej

Lina wyjechała na wymianę w USA

Cześć! Mam na imię Lina, pochodzę z Austrii i byłam na wymianie w Gonzales, Louisiana, w Stanach Zjednoczonych przez 5 miesięcy, w pierwszej połowie 2023 roku!

Co sprawiło, że wybrałaś USA na miejsce swojej wymiany?

Chciałam pojechać do anglojęzycznego kraju, ponieważ zawsze uwielbiałam ten język. Wybór padł na Wielką Brytanię i Stany Zjednoczone – nie pamiętam, dlaczego w tamtym czasie nie brałam pod uwagę Australii i Nowej Zelandii, które teraz również uważam za niesamowite kierunki (które skłoniłyby mnie do ponownego wyjazdu na wymianę, gdybym tylko mogła, haha!). Ale nadal – moja destynacja, którą wybrałam, była idealna i przeznaczona dla mnie, wiem o tym.

Kilka innych plusów po stronie USA (tak, faktycznie napisałam listę za/przeciw): obóz powitalny w Nowym Jorku!, niektóre święta, które są po prostu kultowe w USA i duch zespołu w szkołach <3 I z jakiegoś powodu myślałam o tym jako o "ekscytującym" wyjeździe tak daleko – co okazało się przerażające, a potem takie fajne 😀 Skończyło się na tym, że mieszkałam w Luizjanie, na południu USA przez 5 miesięcy <3

Jak się mieszkało z rodziną goszczącą?

Po prostu wspaniale. Miałam troje rodzeństwa goszczącego – dwoje z nich mieszkało w domu: Moja siostra Reagann (13 lat) i mój młodszy brat George (6 lat). BMoi rodzice goszczący, którzy byli takimi słodkimi ludźmi,miałam takżewielkie szczęście, że dziadkowie mieszkali tuż obok nas! Oni czuli się jak trzecia para dziadków i kiedy tylko czułam, że potrzebuję z kimś porozmawiać, mogłam po prostu przejść przez werandę i usiąść i porozmawiać z nimi <3 Mieli też w sumie cztery psy (dwa mopsy, chihuahua i rodzaj parówczaka), co sprawiło, że mieszkanie tam było bardzo zabawne. Kot Oreo był tym, który mnie uspokajał haha!

W każdym razie – miałam szczęście z moją rodziną i przyjęli mnie od pierwszego dnia, jakbym zawsze tam była. Zostałam zaproszona do robienia z nimi wszystkich prostych rzeczy, które sprawiały, że ich życie było tak wyjątkowe, a oni oprowadzali mnie i zabierali w nowe miejsca. To było niesamowite, ponieważ moje miasto znajdowało się tylko około godziny drogi od Nowego Orleanu i mimo że to miasto może być dość niebezpieczne w niektórych momentach, mogłam zobaczyć wiele niesamowitych miejsc dzięki mojej rodzinie! Wymiana to oczywiście nie wakacje, więc starałam się pomagać, gdzie tylko mogłam, zmywając naczynia, pomagając sprzątać dom, utrzymując mój pokój w czystości, opiekując się moim bratem goszczącym i robiąc własne pranie. Trzeba patrzeć na to w ten sposób: Wyjazd do innego kraju w ramach wymiany to wciąż zwykłe życie, więc każda okazja, którą otrzymujesz, jest wyjątkowa, ponieważ twoja rodzina robi to jako dodatek do swojego życia! Zawsze pamiętaj, aby być wdzięcznym i okazywać im to <3.

Co było dla ciebie największym wyzwaniem? Jak je pokonałaś?

Są dwa takie wyzwania: Po pierwsze, przyjazd do kraju goszczącego. Byłam tak podekscytowana, że w końcu mogę rozpocząć swoją przygodę, że nie myślałam o reszcie, o tej przerażającej części. Tak więc w samolocie za oceanem naprawdę mnie to uderzyło i tej pierwszej nocy w moim nowym pokoju, gdzie moja rodzina w Austrii wciąż spała z powodu różnicy czasu, czułam się naprawdę samotna. I to jest takie normalne!!! Tylko, że ja tego nie przewidziałam. Więc musisz dać sobie czas <3 Powoli, nie spiesz się i pozwól sobie powoli dostosować się do nowego życia – odkrywaj krok po kroku, co będzie częścią tego życia przez ten czas. I spędzaj jak najwięcej czasu z rodziną goszczącą, zamiast siedzieć w swoim pokoju – bo to sprawi, że wyjdziesz ze swojej strefy komfortu i poczujesz się jak w domu, zanim się obejrzysz!

Inną rzeczą było to, że czasami naprawdę uderzało mnie, jak ludzie inaczej radzili sobie z sytuacjami. Nie w sposób, w jaki dorastałem, nie w sposób moich rodziców itp… I czasami mnie to irytowało, co było dziwne, ale rozsądne, jeśli się nad tym zastanowić!

To miejsce po drugiej stronie ŚWIATA – oczywiście rzeczy są inne. Ale w tym miejscu to ty musisz się z tym pogodzić. Przyjechałaś do kraju jako obcokrajowiec, więc Twoim obowiązkiem jest się o nim dowiedzieć. Oczywiście możesz powiedzieć ludziom w kraju goszczącym o swoich zwyczajach i być może wyjdzie im to na dobre i coś zmienią, ale nie oczekuj tego! Sposób życia w kraju goszczącym nie jest "dziwny", to Ty nie wiesz o tych rzeczach 🙂

Jakie jest Twoje ulubione wspomnienie?

Wow… to jest trudne. Było tak wiele momentów, w których zastanawiałam się "jak to się w ogóle dzieje?" 🙂 Myślę jednak, że moim ulubionym wspomnieniem była nasza weekendowa wycieczka do Mississippi i Alabamy – pojechaliśmy zobaczyć pokazy lotnicze w Mississippi, a następnie pojechaliśmy do Alabamy i złapaliśmy zachód słońca na plaży – to było cudowne. Tak bardzo kocham ocean. Nasze miejsce, w którym się zatrzymaliśmy, było małym kempingiem, gdzie spaliśmy w mini domkach, a nasz znajdował się bezpośrednio nad zatoką i rano wstałam, aby zobaczyć wschód słońca i zobaczyłem delfiny! To było naprawdę magiczne!

Kolejnym wspomnieniem, które uwielbiam, był pokaz, na który poszłam z jedną z moich najlepszych przyjaciółek Reese – pokaz tańca i śpiewu, który był niesamowity! Czułam się nie z tego świata…

Ale także wszystkie małe rzeczy <3 robienie kawy i bajgli z moim bratem-gospodarzem rano, zanim zabrały nas autobusy, lekcje francuskiego z moim ulubionym nauczycielem, wszystkie wschody słońca, które widziałam z naszego domu, wspólne kolacje… tak wiele pięknych wspomnień, które pozostaną na zawsze. Mogę ci powiedzieć jedno: twoja wymiana minie szybciej, niż możesz sobie wyobrazić. Liczy się każda chwila – ta najmniejsza i ta największa, a wszystkie są tak wyjątkowe. Więc bądź przy tym wszystkim, nigdy nie zapominaj, jakim błogosławieństwem jest to, że możesz to robić i nie przestawaj się uśmiechać, ponieważ bycie studentem na wymianie to taka niesamowita, wyjątkowa okazja!!! <3

Czy masz jakieś rady dla przyszłych studentów z wymiany?

NIE porównuj się do innych studentów z wymiany!!! To naprawdę najgorsza rzecz, jaką możesz zrobić – ponieważ możesz przeoczyć wyjątkowe rzeczy związane z wymianą. Bądźmy szczerzy – większość z nas ma to małe marzenie o Kalifornii – fajnym miejscu nad plażą. Ale jest TAK wiele innych stanów, które są TAK fajne i TAK interesujące!!! Nie tylko stany w USA – KRAJE NA CAŁYM ŚWIECIE! Więc zanim zaczniesz porównywać swoje doświadczenia z wymianą do postów innych osób – spójrz na swoje i zobacz w tym wyjątkowość. Miejsce, w którym się znalazłeś, nie jest bez powodu, ponieważ miałeś tam trafić! A media społecznościowe pokazują tylko wszystkie wspaniałe części, nigdy o tym nie zapominaj. Wiem, że nieporównywanie się jest bardzo trudne, ponieważ w zasadzie przez cały czas miałam te myśli z tyłu głowy, ale wszyscy możemy spróbować nad tym popracować!

I druga: to może być naprawdę trudne dla nas, studentów, ponieważ mamy poczucie "okej – mamy 5 miesięcy/10 miesięcy, zróbmy WSZYSTKO, co w naszej mocy!". I to jest normalne! Ale musimy też zdać sobie sprawę, że nasze rodziny goszczące to normalne rodziny, takie jak nasze w naszym kraju – rodziny z wieloma obowiązkami, rodziny, które czasami mówią "nie". Nie są to rodziny z supermocami (chociaż czasami naprawdę miałam wrażenie, że moja mama goszcząca jest superwoman hahaha!). Wymiana to życie ze wszystkimi jego częściami, a my możemy być jego częścią. Bądź więc wdzięczna za każdą rzecz, którą robi dla Ciebie Twoja rodzina goszcząca – pamiętaj, aby być wdzięcznym i odwdzięczać się im w każdy możliwy sposób! 🙂

I jeszcze jedno: próbuj nowych rzeczy! Będziesz w tym niesamowitym nowym miejscu z innymi rzeczami niż w swoim kraju – spróbuj nowych rzeczy! Grałam w tenisa dla mojej szkoły, dla której NIGDY nie grałam i okazało się, że był to najlepszy pomysł! Kilka razy byłam wolontariuszką w schronisku dla zwierząt i tęsknię za każdym dniem, to było wspaniałe doświadczenie! A w szkole chodziłam na zajęcia teatralne – coś, o czym sama nigdy bym nie pomyślała, ale potem to pokochałam! Nigdy nie bój się zaczynać nowych rzeczy! Tak naprawdę straciłam kilka hobby, które miałam wcześniej i dowiedziałam się o wielu innych fajnych rzeczach, które teraz uwielbiam robić <3

Czy poleciłabyś wyjazd na wymianę?

Tak! Ale musisz być tego pewien – lub przynajmniej wierzyć w siebie, że możesz to zrobić. A jedyną osobą, która musi to wiedzieć, jesteś TY! Nie pozwalaj, aby inni wymuszali to na Tobie, z czym nie czujesz się dobrze, ale też nie pozwól, by inni cię ograniczali! Sama musisz podjąć decyzję. Czy czuję się wystarczająco gotowa, aby to zrobić? To najważniejsze pytanie.

Najważniejsze jest to: Tak, tak, tysiąc razy tak!!! Jeśli masz okazję wziąć udział w wymianie – skorzystaj z niej! Nigdy więcej nie będziesz mieć takiej szansy – szkoła średnia szybko mija, a to jest Twoja szansa na zrobienie czegoś, co pomoże Ci tak bardzo rozwinąć się jako osoba, coś, co zapamiętasz do końca życia!

Dlaczego wybrałaś STS?

Znalazłam STS po prostu szukając organizacji, które technicznie zajmują się wymianami. Wybrałam ją po prostu dlatego, że wyglądała na tak przyjazną i otwartą! Wszystkie miejsca docelowe miały swoje indywidualne, piękne opisy, a kiedy zadałam pierwsze pytania, otrzymałem pomoc i wsparcie tak szybko i łatwo, że po prostu zakochałam się w tym wszystkim, szczerze mówiąc. Czułam, że jestem w dobrych rękach, a teraz, gdy dokonałam wymiany, mogę tylko powiedzieć, że miałam właściwe przeczucie! Od chwili, gdy zdecydowałam się to zrobić, aż do powrotu do domu, a nawet kilka tygodni później, STS zawsze tam był i zawsze mogłam na czymś polegać. Jeśli to czytasz i nie jesteś pewien: nie musisz dalej szukać – znalazłeś swoje miejsce 🙂

Jak myślisz, jak Twoja wymiana wpłynie na Twoją przyszłość?

Wow. Jest tak wiele aspektów mojej wymiany, które zmieniły moje spojrzenie na życie. Wiem na pewno, że od teraz zawsze będzie mi pomagać być niezależną i samodzielnie podejmować decyzje, że mogę poradzić sobie sama, jeśli tylko w to uwierzę. Ale co więcej, uświadomiło mi to, że życie ma tak wiele do zaoferowania: Mieszkając przez całe życie w tym samym kraju, zawsze myślałam "no cóż, zobaczymy, co z tego wyjdzie…", ale teraz, kiedy byłam tak daleko od domu i wróciłam, zdałam sobie sprawę, jak WIELE tam jest!!! Tak wiele możliwości, szans, nowych ludzi do poznania, rzeczy do odkrycia…

Nigdy nie chciałam zadowolić się tylko jedną rzeczą w moim życiu i nie wiedziałam, czy rzeczywiście mogę to zrobić, ale moja wymiana sprawiła, że zobaczyłam, że mogę zrobić wszystko, o czym marzę – jeśli tylko będę wierzyć w siebie i iść dalej. I myślę też, że bez względu na to, gdzie skończę w moim życiu, zawsze będę pamiętać małe lekcje z mojej wymiany – dawanie ludziom trochę luzu, ponieważ nie znasz ich całej historii, bycie otwartym, ponieważ nigdy nie możesz oceniać czegoś po pierwszym wrażeniu… to we wszystkich tych rzeczach, które od teraz zawsze będą wpływać na moje decyzje i jestem na zawsze wdzięczna, że zrobiłam krok i wzięłam udział w wymianie, ponieważ to ZAWSZE będzie częścią mnie teraz <3 Nie mogłabym być bardziej wdzięczna!

Z wielką miłością, Lina 😀

Dowiedz się więcej

Bo wyjechała na wymianę w USA

Bo wyjechała na wymianę w USA

Bo z Holandii pojechał na wymianę do Kansas w USA.

"Drogi przyszły studencie z wymiany,

To wspaniale, że myślisz o wyjeździe na wymianę. Proszę, zrób to! To wyjątkowe doświadczenie, które na zawsze odmieni Twoje życie. Ten niesamowity krok poza twoją strefę komfortu może wydawać się przerażający (i wcale taki nie jest), ale jest tego wart! Pojechałam do Kansas w Stanach Zjednoczonych i świetnie się bawiłam. Będą ciężkie chwile, ale przeżyjesz najlepszy czas w swoim życiu.

Moja najlepsza rada dla przyszłych studentów z wymiany: Angażujcie się! Bierzcie udział w każdej szkolnej aktywności, uprawiajcie sport i dołączajcie do klubów. Są to miejsca, w których masz wielką szansę na nawiązanie przyjaźni. Nie wstydź się, jesteś najbardziej interesującym uczniem w ich liceum!

To, czego zupełnie nie doceniłam, to odwrotny szok kulturowy po powrocie do domu. Przekonasz się, że dojrzałaś i wszystko się zmieniło w ciągu tych 10 miesięcy. Miej to na uwadze. Ale przede wszystkim ciesz się, gdziekolwiek jesteś, to będzie czas, który zapamiętasz na całe życie!"

Dowiedz się więcej

Gustav studiował za granicą w USA

Szwed Gustav był na wymianie licealnej w USA w roku szkolnym 2010/2011.

"Moja wymiana licealna w USA w roku szkolnym 2010/2011 uświadomiła mi, jak ważne jest poznanie różnych kultur, jak ważna jest płynna znajomość języka angielskiego i jak niesamowite korzyści płyną z posiadania sieci przyjaciół na całym świecie. Program wymiany naprawdę otwiera wiele drzwi. To on ukształtował moje życie! Od czasu mojej wymiany spędziłem 8 z 12 lat za granicą, a wiem, że inaczej bym tego nie zrobił.

Po wymianie szybko zacząłem tęsknić za międzynarodowym stylem życia: posiadaniem przyjaciół z różnych krajów, byciem pod wpływem różnych kultur i doświadczaniem nowych rzeczy. Wkrótce udało mi się zaoszczędzić na podróż do Singapuru, by odwiedzić mieszkających tam kuzynów. Wkrótce potem wyjechałem do Nowej Zelandii, by surfować i zwiedzać kraj przez 3 miesiące. Ale zgadnij co? Skończyło się na tym, że zostałem tam na trzy lata! Po podróży po Azji Południowo-Wschodniej znalazłem się w Anglii, zakochałem się w dziewczynie, a teraz mieszkam w Londynie od 4 lat.

Rok spędzony na wymianie był jednym z najlepszych w moim życiu. Gdybym nie zdecydował się na wyjazd na wymianę w 2010 roku, moje życie wyglądałoby zupełnie inaczej. Moja rada? Nie postrzegaj "brakującego" roku w domu jako bariery przed wyjazdem za granicę – jest to niesamowicie tego warte!"

Dowiedz się więcej

Emilia była na wymianie w Kanadzie

Emilia z Austrii wyjechała na wymianę do Vancouver w Kanadzie.

Dlaczego Kanada i Vancouver?

Ponieważ jest to "większa wersja mojego rodzinnego miasta w Austrii" – morze, jeziora, góry i miasto razem wzięte. Liczba oferowanych tam zajęć jest niesamowita: jazda na nartach, pływanie, siatkówka plażowa, wędrówki i odkrywanie różnych miejsc z jedzeniem i zakupami. Było to dla mnie optymalne miejsce, aby wyjść ze swojej strefy komfortu i poprawić swój angielski, chociaż zdecydowanie nie była to największa motywacja.

Jak to było mieszkać z rodziną goszczącą?

Na początku miałam pewne problemy z moją rodziną goszczącą, ale zostały one rozwiązane w ciągu kilku tygodni. Mieszkałem ze wspaniałą, troskliwą rodziną. Na początku wydaje się, że trudno jest zaaklimatyzować się w nowym domu, ale zdecydowanie warto. Buduje się tam więzi na całe życie.

Co robiłaś w wolnym czasie? Jakieś nowe hobby?

Po szkole zawsze wychodziłam z przyjaciółmi i zwiedzałam różne dzielnice Vancouver. Dołączyłam również do klubu siatkarskiego i pojechałam na wiele turniejów poza Vancouver. Dołączenie do tego klubu i bycie częścią tego niesamowitego, zmotywowanego zespołu było jedną z najlepszych możliwości, jakie tam otrzymałam.

Co było dla ciebie dużym wyzwaniem? Jak sobie z nim poradziłaś?

Na początku trudno jest budować relacje społeczne, ale to się rozwija. Trzeba po prostu poświęcić trochę czasu i "zaufać procesowi". Moim największym wyzwaniem była rodzina goszcząca, ale jak już wspomniałam, udało mi się rozwiązać wszystkie trudności z pomocą mojego lokalnego koordynatora.

Jakie jest Twoje najlepsze wspomnienie?

Absolutnie najlepszym momentem była wycieczka w Góry Skaliste z wieloma innymi międzynarodowymi studentami. Mogliśmy odkrywać wszystkie turystyczne, piękne miejsca i poznałam tam ludzi, którzy stali mi się (w ciągu czterech dni!) tak bliscy, jakbym znała ich przez całe życie.

Czy możesz polecić wyjazd?

Moje życie na chwilę wywróciło się do góry nogami. Konieczne było wyjście z mojej strefy komfortu. Ale jeśli ja mogłam to zrobić, Ty też możesz! Jeśli masz taką możliwość i wsparcie rodziców, jedź!

Tylko rada, jeśli już pojedziesz, nigdy nie zapomnij tego docenić. To doświadczenie, na które niewielu ma szansę.

Czy możesz polecić wymianę w Kanadzie?

Tak! Zwłaszcza jeśli lubisz przyrodę i jazdę na nartach. Ludzie mówią, że przyroda Kanady jest niesamowita… nie mogliby mieć większej racji. A dzięki niekończącym się lasom i górom jazda na nartach była tam jedną z najbardziej niesamowitych przygód.

Twoja najlepsza rada?

Chociaż wiele się nauczysz o nowych ludziach, nowym stylu życia i oczywiście nowym języku, ważne jest, aby zrozumieć, że najważniejszą nauką jest umiejętność przystosowania się do innych. Nic nie dzieje się samo; to Ty jesteś odpowiedzialny za to, by wymiana stała się niezapomnianą częścią Twojego życia. Nie możesz oczekiwać, że zrobią to inni. Nie pozwól, aby miesiące mijały tak sobie. Przed tobą ogromne wyzwanie, dlatego pamiętaj- daj sobie trochę czasu na oswojenie się z tym wszystkim, co nowe.

Dlaczego wybrałaś STS?

Wybrałam STS, ponieważ jest to firma, która istnieje od dziesięcioleci i dlatego, że ma duże doświadczenie. Ponadto oferuje wiele różnych krajów, co jest miłe na początku, jeśli nie masz jeszcze pojęcia, dokąd się udać. Od Kostaryki po USA i Australię można znaleźć wszystko.

Czy byłaś zadowolona z STS?

Jeśli chodzi o STS, mogę z przyjemnością powiedzieć, że wybór tej organizacji był wart każdego euro. Od dni przygotowawczych w moim kraju po obóz powitalny i lokalne wsparcie w kraju goszczącym, wszystko zawsze działało dobrze.

Czego się nauczyłaś?

Chociaż przed przyjazdem tutaj byłam dość towarzyską osobą, mogę powiedzieć, że dzięki temu stałam się jeszcze bardziej ekstrawertyczna i otwarta na nowe rzeczy. Jednak poszerzyło to również moje horyzonty, ponieważ doświadczyłam północnoamerykańskiego stylu życia, który znacznie różni się od europejskiego.

Jak wymiana wpłynęła na Twoją przyszłość?

Wróciłam z otwartym umysłem. Z poczuciem, że reszta świata czeka na mnie, że mogę to wszystko odkryć. Że to był dopiero początek, wielkie otwarcie nowego życia.

Dowiedz się więcej

Vittoria wyjechała na wymianę w Niemczech

Vittoria z Włoch spędziła swoją wymianę w Niemczech.

Gdzie pojechałaś?

Spędziłam 11 miesięcy w Starnbergu, małym miasteczku położonym 30 minut od Monachium w Bawarii. To było najlepsze doświadczenie w moim dotychczasowym życiu.

Dlaczego Niemcy?

Uczęszczam do liceum językowego i kiedy wybrałam Niemcy, uczyłam się niemieckiego już od trzech lat. Nie byłam zbyt dobra z niemieckiego; w ogóle go nie lubiłam. Pomyślałam więc, że najlepszym sposobem na pokonanie tej przeszkody będzie po prostu pojechanie tam i doskonalenie języka.

Jak to było mieszkać z rodziną goszczącą?

Moje doświadczenie z rodziną goszczącą było wyjątkowe. W rzeczywistości miałam dwie rodziny goszczące. Po pierwszych trzech miesiącach razem, moja pierwsza rodzina goszcząca i ja zdaliśmy sobie sprawę, że to nie było właściwe dopasowanie. W ciągu dwóch tygodni STS zdołał znaleźć mi drugą rodzinę goszczącą: najlepszą rodzinę, jaką kiedykolwiek spotkałam! Miałam z nimi wiele współnego. Po raz pierwszy w życiu pojechałam na narty, oprowadzili mnie po Monachium i wielu innych miejscach w Niemczech. Życie w rodzinie, która nie jest twoją własną, może być trudne na początku, ale z czasem poznajesz się nawzajem i nawiązujesz prawdziwą relację opartą na zaufaniu i uczuciu. Jestem teraz w bardzo dobrych stosunkach z obiema rodzinami i nawet odwiedziłam je już po powrocie do domu.

Czy łatwo/trudno było zdobyć przyjaciół?

Podobnie jak moja rodzina goszcząca, moi przyjaciele również byli kluczową częścią tego roku za granicą. Nie miałam szczególnych problemów z nawiązywaniem znajomości; jestem bardzo towarzyską osobą, zawsze otwartą na nowe znajomości. Miałam również szczęście, ponieważ ludzie, których poznałam, byli bardzo przyjaźni od samego początku. Pomogli mi zintegrować się w szkole, a zwłaszcza podczas lekcji, naprawdę zachęcali mnie do mówienia po niemiecku i nauki tego języka, który wcześniej był dla mnie straszny.

Jak było w szkole?

System bardzo różni się od tego, do którego przywykłam we Włoszech. To była super zorganizowana szkoła. Dała mi możliwość uprawiania tak wielu zajęć: różnych sportów, kursów językowych, praktycznych warsztatów z dziennikarstwa, fotografii, sztuki, matematyki i geografii, możliwość występu na koncercie na koniec roku, biorąc udział w lekcjach śpiewu i muzyki, i wiele więcej! Brałam udział w kursie dziennikarskim i fotograficznym, a także w lekcjach siatkówki i tańca.

Jakie jest Twoje najlepsze wspomnienie?

Gdybym miała mówić o najlepszych wspomnieniach z mojego roku za granicą, musiałabym stworzyć bardzo długą listę. Mógłabym mówić o wycieczce szkolnej do Berlina z moją klasą, wakacjach w Berlinie z moją rodziną goszczącą lub obozie STS w Paryżu. Jednym z momentów, które najbardziej utkwiły mi w sercu, były moje 18. urodziny. Byłam trochę smutna, ponieważ we Włoszech jest to bardzo ważne święto i tęskniłam za przyjaciółmi, a zwłaszcza za rodziną. Ale dzięki moim przyjaciołom i fantastycznej rodzinie goszczącej miałam przyjęcie urodzinowe, o którym zawsze marzyłam, z ludźmi, na których najbardziej mi zależało.

Jak wymiana wpłynie na Twoją przyszłość?

Dzięki temu rokowi za granicą odkryłam siebie na nowo i zrozumiałam, co chcę robić w przyszłości. Po powrocie z Niemiec zaczęłam ostatni rok liceum, zdałam certyfikaty z języka niemieckiego B1 i B2 w Instytucie Goethego, a za niecałe dwa miesiące zdam maturę. We wrześniu wrócę do Niemiec, gdzie spędzę rok jako Au Pair. W międzyczasie będę uczyć się do certyfikatu C1 z języka niemieckiego, który pomoże mi dostać się na uniwersytet, na który chciałabym uczęszczać w Monachium. Jestem bardzo zdeterminowana, aby osiągnąć ten cel i jeśli osiągnęłam ten punkt teraz, to głównie dzięki mojej rodzinie i wszystkim pracownikom STS, którzy spełnili moje największe marzenie i zawsze mnie wspierali.

Twoja najlepsza rada?

  1. To jest doświadczenie raz w życiu, więc zrób to! Nie bój się, wsiądź do samolotu i spełnij swoje marzenie. To sprawi, że się rozwiniesz; staniesz się bardziej dojrzała i odpowiedzialna, nauczysz się żyć i szanować zwyczaje i tradycje inne niż twoje, zyskasz drugą rodzinę i poznasz wielu nowych przyjaciół. Jestem teraz zakochana w Niemczech i tęsknię za nimi coraz bardziej każdego dnia, odkąd wyjechałam.
  2. Gorąco polecam przyszłym uczniom z wymiany aktywny udział w zajęciach szkolnych, zwłaszcza jeśli wyniki w nauce nie mogą być wysokie z powodu trudności językowych. Udział i zainteresowanie na pewno zostaną docenione i nagrodzone!
  3. Nie postrzegaj końca roku wymiany jako smutnej rzeczy, ale raczej doceniaj to doświadczenie, które z pewnością otworzy przed Tobą wiele możliwości w przyszłości!

Dowiedz się więcej